Jurek Górski – MUSISZ BARDZO TEGO CHCIEĆ

Z Jurkiem Górskim rozmawiam telefonicznie, nie nagrywam tylko notuje, nie chodzi o sprawozdanie, precyzyjny zapis a raczej złapanie tych delikatnych wątków, które tworzą ultra – ultra odległości, problemy, motywacje. Cz.1

– czy dystans 2x ironman był najcięższą przeprawą?

JG – Nie.  Najcięższą sportową przeprawę miałem na 100 mil – The Western States 100-Mile Endurance Run. ( To jeden ze starszych (1974) stumilowych biegów górskich, rozgrywany w Kaliforni, ze startem w Squaw Valley i metą w Auburn. Przewyższenia są ogromne, zawodnicy startują z ok 1800mnpm, wspinają się na ponad 2700, kończą natomiast poniżej poziomu startu. W sumie podbiegów w pionie (vertical) jest 5500+m.,  a zbiegów 7000-m.)

WYSOKO – 2017-Western-States-100-Jim-Walmsley – Photo iRunFar Jake Beiler

Wcześniej startowałem w maratonach, ironmanach, ultramanie, natomiast start w tym wyścigu, na dwa miesiące przed Mistrzostwami Świata w ultra triathlonie (2 x ironman), wymyślił Antoni Niemczak (rekord w maratonie 2:09 ), który zaprosił mnie do Stanów i pomagał w przygotowaniach. To miało być jak zaszczepienie przed chorobą. I dobrze. Pomimo, że miałem już spore doświadczenie, popełniłem techniczne błędy, tam poczułem jak ciało się buntuje, z powodu bólu nóg nie byłem stanie załatwić się w WC, na koniec asekurowany schodziłem ze schodów tyłem, podpierając się rękami, … a to tylko część doświadczenia.

– Zniszczony … 

JG – tak, ten bieg zdemolował mnie w dużym stopniu. Nie miałem pieniędzy, więc buty kupiłem na wyprzedaży, ale okazało się, że są nie do pary, a do tego za małe, czego nie czułem na krótkich treningach. WS100M zacząłem w mocnym tempie pokonując na początek 100km w około 10 godzin, w głowie miałem już srebrną klamrę (nagrodą jest klamra do paska od spodni, wykonywana ręcznie, srebrna dla tych, którzy ukończą poniżej 24 godzin, brązowa dla czasu poniżej 30 godz.), i wtedy pojawiły się problemy. Coraz dłuższe zbiegi – do 28km – powodowały, że stopy uderzały czubkami palców o przód butów, które, dodatkowo za małe, szybko zmasakrowały palce. Początkowo starałem się je podkurczać, ale to niewiele dawało, stopy puchły, w butach robiło się za ciasno, każdy okruszek, który wpadł do środka stawał się głazem. Czułem, że jest źle – krew, ropa, zmieszane z zerwanymi paznokciami tworzyły breję, a przede mną jeszcze 50 km. Miałem spory zapas czasu, ale w tym momencie zaczął się permanentny kryzys. Rozsypało się marzenie o srebrnej klamrze, zaczęła się walka z sobą, walka by ukończyć bieg.

Jurek Górski – stopy 2 dni po biegu, obok buty z wyciętymi przodami

– pojawiła się pokusa by zejść ? 

JG – Nie, tego nie miałem, ale obraz mojej walki dobrze pokazuje, że ostatnie 28km pokonałem w 8 godzin. Taki kryzys dopada i nie puszcza. Wszystko zaczyna się rozgrywać w głowie, szukasz rozwiązania, analizujesz i toczysz walkę ze swoim drugim ja, które woła, że warto odpuścić. To ciągły dialog i jeśli nie masz dobrze poukładanego celu i nie jesteś skoncentrowany na jego osiągnięciu, dopuścisz to łatwiejsze rozwiązanie.

WS100 profil – od prawej do lewej [meta] źródło: https://www.wser.org/course/maps/
– To jak wyglądała walka z samym sobą?

JG – Na początku szukasz rozwiązań technicznych. I tak na jednym z punktów odżywczych, pożyczyłem nóż i wyciąłem dziury w przodach butów uwalniając krwawą bryłę od ucisku. To nie był dobry pomysł, przede mną były kamieniste ścieżki, strumienie, piachy – bolało inaczej.

STRUMIENIE – westernstates_rivercrossing_1 źródło runnersworld.com foto Garet Millnet

Innym i dobrym akurat rozwiązaniem był kij, którym zacząłem się podpierać. To odciążało, ale kryzys nie mijał. Zacząłem się modlić – Boże daj mi ukończyć, pozwól bym doszedł. Myślałem o mojej Mamie, jak Ona będzie dumna kiedy się dowie, widziałem wszystkich, którzy czekali na mnie tam na mecie, to pomagało. Pomimo wielkiego kryzysu, ten wewnętrzny drugi Jurek, z pomysłem, by odpuścić i wejść w strefę komfortu, nie miał szans. W głowie miałem zadanie i cel. Myśl, by ukończyć podporządkowała decyzje i prowadziła prosto, pomimo że topniały szanse na klamrę brązową. Ważnym było wejście ‘pace makera’ – osoby, która może biec koło ciebie, ale nie za ciebie. To spora pomoc psychiczna, poza tym możesz przestać się koncentrować na wyznaczaniu tempa i pilnowaniu trasy. Pamiętaj masz prawo korzystać z dozwolonej pomocy i rób to! Walcz do końca.

– Jak radziłeś sobie z fizycznym bólem?

JG –Z jednej strony nieświadomość może pomagać, nie wiesz co cię czeka i czy może być gorzej. Ale, jeśli  nie znasz siebie do końca, to testowanie zachowań dopiero na zawodach może zawieść. Ja miałem przetrenowany ból z czasów kiedy wiłem się w narkotycznym głodzie, ciało wówczas bardzo cierpiało. Gdy pojawia się kryzys i bardzo boli, pojawia się taka myśl: – kurwa stań! Koniec, zejdź! Jeśli masz ten ból przetrenowany, wiesz, że można przez to przejść, byłeś już w takiej sytuacji, dasz radę. Tyle razy byłem w złej sytuacji i okazało się, że można – ta myśl bardzo mi pomagała.

– Modlitwa?

JG –Głowa poszukuje rozwiązań i sięga do Boga – doprowadź mnie na metę, proszę. To krótka i bardzo konkretna modlitwa, a w tle wizualizacja mety, czyli koniec cierpienia. Obraz taki powtarza się w głowie wielokrotnie, wyobraźnia zamienia cierpienie w radość i dumę. I znowu i znowu – te obrazy, taka prosta modlitwa, prowadzą cię dalej.

– Jak zakończyłeś WS100?

JG –Szczęśliwy ukończyłem w czasie 28 godzin. Wracając do domu, schody z samolotu pokonywałem tyłem, przy asekuracji stewardesy. Bardzo dużo się nauczyłem – np., że na terenowych biegach ultra najtrudniejsze są zbiegi, gdzie ciało spada i ogromnie przeciąża nogi, stopy puchną i powiększają się, dlatego buty muszą być bardzo dobrze dobrane. Poza tym, choć brzmi jak banał, ten sport rozgrywa się w głowie. Bez motywacji, wielokrotnego przepracowania celu w głowie trudno jest ukończyć trudny wyścig ultra.

srebrna, ręczni kuta klamra jest nagrodą za ukończeni WS100 poniżej 24h. Brązowa za ukończenie w limicie 30 godzin.

– Co byś dzisiaj powiedział Robertowi?

JG –Nie poznałem jeszcze Roberta, ale bardzo bym chciał i myślę, że takie nasze spotkanie przed startem mogłoby być bardzo ciekawe. To co zamierzacie, to co Robert Karaś zamierza, musi być jego celem i planem, musi tego bardzo chcieć. Reszta jest tylko pomocą i zabezpieczeniem: – ogłosiliśmy światu, – obiecaliśmy dać z siebie wszystko, to argumenty, które pomogą powalczyć z samym sobą w czasie ciężkiego treningu, podczas zawodów. Wiesz jak trudno wykonać na treningu ostatni interwał kiedy nie możesz złapać tchu, ledwo widzisz na oczy, jesteś sam, do zawodów jeszcze 4 miesiące, wokół krąży myśl – może jutro. Oczywiście podstawą jest przygotowanie fizyczne, bez niego, dystanse ultra, 2x ironman, czy 3x ironman są nierealne – ale o tym tu nie mówimy. Powtarzam, musisz się zaprogramować, inaczej nie dasz rady. Reszta argumentów, filozofia, którą dorabiasz – np., by ta próba jeszcze czemuś służyła, jest po to, by było łatwiej. Ale najważniejsze – musisz bardzo tego chcieć.

Rozmowę z Jurkiem Górskim (1 cz.) spisał Tomek Tarnowski – cdn…

zdjęcie nagłówkowe: Jerzy Górski. Źródło: aleteia.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *