4 akcja – marzenia się spełnia

W styczniu 2018 roku zostałem przyjęty na listę startową HARDA Ultimate Triathlon Challenge  [5km swim/ 225km bike / 55km run + 8000m vertical ] i , w tym samym momencie, wygodna pozycja komentatora akcji zniknęła  stawiając mnie przed realnym wyzwaniem z gatunku „to ponad moje siły”.  Robert Karaś robił swoje pozwalając na swobodne opowiadanie o jego morderczych przygotowaniach, pojawiła się strona WWW, pierwsze wpisy na blogu i to koniec przyjemności! Na początku sportowych przygotowań kontuzja przeciążeniowa przypomniała mi, że nie mam 30 lat i będę najstarszym uczestnikiem HARDEJ, a Robert, w  styczniu, zaliczył wypadek rowerowy na zawodach w Izraelu (Israman), co było podwójnie bolesne, gdyż jechał po zwycięstwo i wymierną nagrodę, która miała mu pomóc sfinansować część przygotowań.  W lutym nastroje siadły do zera, bo i próby pozyskania wsparcia dla realizacji większej promocji akcji rozbijały się o mur obojętności, lub szczerą odmowę.

Fundacja Polskich Kawalerów Maltańskich „Pomoc Maltańska” w Warszawie prowadzi wiele dzieł, ale tym razem wyznaczyła zadanie trudne – zbiórkę funduszy na „program senioralny”.  Zastanawiałem się do kogo to przemówi, jak połączyć najwytrzymalszego sportowca świata z najsłabszymi. Równolegle Fundacja „Przyszłość dla Dzieci”  z Olszyna organizowała zbiórkę na potrzeby niepełnosprawnych dzieci. Zmęczony jak pies, pełen wątpliwości o dobroczynny wymiar akcji, czułem, że wkraczam na cienki lód.

Wizyta w jednym z maltańskich ośrodków, akurat w Warszawie, przy ul. Aldony, olśniła mnie i zmieniła nastawienie. Grupa wolontariuszy (50+),  z pomocą swoich dzieci, organizuje (w prywatnym czasie!) codzienną pomoc osobom starszym, którzy nie dają rady, bo … życie uciekło zbyt daleko. Problemy są różne – trzeba napisać pismo urzędowe, nakarmić, dać szanse bycia z innymi (i wiele innych) – choć nikt głośno nie prosi o pomoc. Drobne kroki, asekuracja poręczy, ramię wolontariusza, drżące nogi … jak duchy przenikają do maltańskiego ośrodka, gdy tylko zostaje otwarty. Zacząłem dostrzegać synergię. Ten obraz i stan przypomina Roberta po najcięższych treningach a zwłaszcza na mecie – kompletnie bezbronnego, otoczonego natychmiastową pomocą, ledwo stojącego na miękkich nogach. Dalej są już różnice. Wielkie brawa i zasłużony podziw, otwarte wrota do światowej  sławy, a w maltańskich ośrodkach otwarte drzwi, za którymi czekają  – nadzieja na otrzymanie pomocy, bezpieczeństwo, radość z obecności drugiego człowieka i … ciepła zupa, dla zadziwiająco dużej grupy potrzebujących.

Pan Andrzej .. jak wielu innych potrzebuje miejsca, do którego może przyjść po pomoc, ciepły posiłek, gdzie spotka innych ludzi.

Miesiąc przed startem w HARDEJ solidnie się potłukłem, zwłaszcza biodro, i miałem wrażenie, że to koniec mojej sportowej przygody. Robert pojechał na Mistrzostwa Francji na dystansie pełnego ironmana [3,9 / 180 / 42 km ] i niesprawiedliwie traktowany przez sędziów zrezygnował na 90km części rowerowej – kolejna nagroda, mająca pomóc w sfinansowaniu startu na Mistrzostwach Świata, uciekła. Czułem, że Ktoś nas doświadcza – ale zamiast kłótni z Najwyższym, miałem doła.

Na starcie „zimowej HARDEJ” –  nazwanej tak przez załamanie pogodowe – stanąłem z modlitwą za zdrowie Oli – młodej mamy, której obraz podnosił mnie wtedy gdy już dalej nie mogłem. [ Ola – walczymy !!! ]. Udało się dotrzeć do mety tego piekielnego wyścigu i zapewniam, że nie jest to spacer z przewodnikiem po sopockim molo! Na FB ktoś mi napisał – „marzenia się spełniają”, a Piotr Szmyt – organizator HARDEJ, poprawił, – „marzenia się spełnia!”. Racja! Samo z nieba nie spadło. W ten sposób, z podniesionym czołem, otworzyłem drzwi na widownię głównego spektaklu jakim miał być start Roberta Karasia na Mistrzostwach Świata w ultratriatlonie. W dniu startu, 27-28 lipca, na FB widziałem Was tak wielu, że zdębiałem. Na tej wirtualnej trybunie przeżyliśmy wielkie, sportowe wydarzenie. Zauważ – bez filmowej transmisji, udziału mediów, bez klubów. Na ekranie komputera widzieliśmy tylko surowe liczby pokonywanych kilometrów i upływający czas. Robert ustanawiając fenomenalny rekord świata w triple ironman [11,4 / 540 / 126,6 km ] zaskoczył wszystkich, prócz siebie – on wiedział!

Dzięki rozgłosowi, ścigających się już po fakcie, telewizorów, rozgłośni i portali,  Robert daje się poznać  jako osoba otwarta, bez żadnych kompleksów, jako trener samego siebie – jest genialnym strategiem z żelazną dyscyplina wykonania planu, jako zawodnik – niezwykle precyzyjny i silny psychicznie. Gdyby polski sport, ten najbardziej opłacany, mógł tak wyglądać, … hmmm. Dlaczego w piłce tak często potykamy się o przeciętność ? Piłkarze i trenerzy chowają za plecami  „zespołu”, a za parawanem zbiorowej odpowiedzialności wzrok mają skierowany na konto bankowe – nie plan treningowy. Nie będę tego rozwijał, bo przecież są wydarzenia o wiele bardziej pasjonujące – 29 letni facet, ze skromnym wsparciem odważnych sponsorów i wielkim poświęceniem rodziny, wykonuje tytaniczną pracę i ustanawia drugi już rekord świata(rekord w double ironman z 2017 r. nie został praktycznie dostrzeżony !) na najbardziej wymagających zawodach na świecie, rozbija bank ultratriathlonu! W dzień startu, rano, pamiętał i zaapelował na FB (wpis o godz. 6:32) do kibiców o wsparcie najsłabszych …seniorów i niepełnosprawnych dzieci –  woow!

Robert – bardzo dziękuję za to, że mogłem tworzyć opowieść 4 akcji w świetle Twoich przygotowań zakończonych niebywałym wyczynem i ogromnymi emocjami. Na nasz wspólny apel o symboliczną złotówkę odpowiedziało wielu kibiców, którzy zrobili wysiłek i wsparli fundację. Zbiórka finansowa przekroczyła 61 731  zł, co jest znacząca kwotą, za którą bardzo serdecznie dziękujemy w imieniu podopiecznych.

Konto Fundacji Maltańskiej zawsze jest otwarte i być może pod koniec września będę miał okazję zaktualizować tę informację.

Wszystkim bardzo bardzo dziękuję, Tomek Tarnowski

Tomek – zmęczenie podczas HARDA – połowa dystansu, Schronisko Ornak źródło organizator HARDASuka fotoAddict
PODZIĘKOWANIA szczególne:
Robert - udział w 4 akcji  
Kasia - całość
Jerzy - rekord wśród darczyńców  
Marcin - najszybsza decyzja i drugie miejsce wśród darczyńców
Izio - inspiracja w Zakonie Maltańskim od wielu lat, suport, nagrody
Zdzichu - strategia sportowa, rower, suport
Wojtek - doradztwo, badania
Janek - suport, relacje, strona www
Ania i Kuba - suport + odmrażanie 
Władek - suport
Agnieszka - suport
Staszek - strona www
Krzysiek - grafika 
Michał - pożyczone Cervelo
dla tych, którzy ze mną trenowali urozmaicając trudny czas: Kasia, Rysiek, Wojtek, Maciek, Krzysiek, Zdzichu, Tomek  
                    bez Was ta akcja, wyglądałaby inaczej.

MOSiR Sopot i SKŻ Sopot i sopocki las na wzgórzach morenowych - były jak ... dom.

Tuż przed HARDĄ – uchylam drzwi na widownię.

relacje z trasy HARDA Ultimate Triathlon Challenge: na blogu i na FB   

Piątek 22.06, ok. 19:00 i po 21:00, 

Sobota 23.06, ok. 12:00 i po wyścigu .. możliwe, że ok. 22:45  

22 czerwca, w piątek o 16tej zaczniemy HARDĄ od pływania – 5 km w Jeziorze Orawskim, potem 225 km rowerem dookoła Tatr – to długi, górski etap z 3000m przewyższeń i bez draftingu (jazda za innym zawodnikiem). Kolarze przestrzegają przed podjazdami pod Ząb, Bukowinę, ale zwłaszcza te na Słowacji będą limitujące, z Zubercem na czele (9 na mapie).  Zdzichu Wojtyło, 2 tygodnie przed startem, zdecydował, że wyścigowe Cervelo (rower) ma za małe przekładnie i pojadę na jego rowerze. Cóż – inny rower, to jak nowe buty na bal – będzie bolało, ale mój kolarski staż (9 tygodni plus 9 tygodni 4 lata temu) nie pozwala na dyskusje.

HARDA 2018 – trasa rowerowa 225km i 3000m vertical

Obowiązkowy suport samochodowy mam najlepszy z możliwych: Jerzy Donimirski znający doskonale Tatry, tereny na Słowacji i tamtejsze drogi oraz Zdzichu, który będzie mi towarzyszył, podobnie jak 4 lata temu, podczas mojego, jedynego w życiu, startu w triathlonie.  Zakładam, że dojadę do rowerowej mety i tam, w dolinie Chochołowskiej ( 1-2 na mapie), czekać ma na mnie Ania Ciskowska – zna góry jak własną kieszeń, ma zdeptane Tatry i latem i zimą, biega w terenie – lepszego towarzysza nie można sobie wymarzyć. Od Kasprowego dołącza mój syn – Janek. Któż lepiej zmobilizuje ojca, przecież znamy się od dziecka :)! (Jest szansa, że pojawi się Władek Donimirski – syn Jerzego)

HARDA 2018 – trasa biegowa 55km i 5000m vertical – nr 2 – Schr. na Chochołowskiej, nr 6 – Schr. Ornak, nr 9 – Schr. Murowaniec, nr 11 – Schr. Pięć Stawów, META – Schr. Morskie Oko

Staję na starcie HARDEJ po 6 miesiącach ciężkiej pracy, z „troskliwą” myślą, której nie mogę odgonić, że to za mało (* – statystyki na końcu). Było wszystko – diety, ciężkie treningi o wschodzie słońca i te po nocy, znudzenie, przemęczenie, kontuzje i wyrzeczenia … Są i nagrody ! Cieszę się, że w moich rękach znów pojawiła się kierownica roweru, sztanga, … a nie kubek z cafe late i komóra -:) . Moja próba zmierzenia się z tak trudnym wyzwaniem jak HARDA (wg. organizatorów, najtrudniejszy jednodniowy, ekstremalny triathlon na świecie), jest mniejszą częścią tegorocznej akcji, i zarazem wielką prośbą o wsparcie (dowolną kwotą) maltańskiego programu senioralnego, albo Fundacji Przyszłość dla Dzieci (informacja dot. obu fundacji i kont znajduje się na stronie). Są pierwsze wpłaty, za które bardzo  dziękuję i przypominam, każdy darczyńca może wziąć udział w konkursie polegającym na wytypowaniu wyniku (czasu) Roberta Karasia na MŚ. Mamy nagrody ufundowane przez Sklep Biegacza, Diverse, Hotele Donimirski.com, a Wasz udział w tym konkursie będzie bardzo motywujący dla Roberta !!! Świadomość, że odpowiedzieliście na nasz apel jest dozwolonym dopingiem ! Wasze wsparcie, zasilenie którejś z fundacji dowolną kwotą (!), to jedno, drugie, to motywacja zawodnika, który wie, że na wirtualnej trybunie są kibice. W piątek zaczynam uchylać drzwi na widownię, jak szeroko –:) zobaczymy. Zapraszam.

Mam świadomość, że eksperci dali mi 10% szans na ukończenie HARDEJ w limicie (30 h). A majowy rekonesans w Tatrach, nie poprawił samopoczucia. Jako, że jestem seniorem  wyścigu, (52 lata)  mam silny argument, by zabrać do plecaka białą flagę, ale zostawiam ten rekwizyt kierownikowi  … – czyli mojej żonie Kasi, w razie czego zdecyduje.

Co dalej?  Janek postara się przekazać krótkie relacje z trasy: na blogu i na FB  – piątek ok. 19-19:30 i po 21:00, a w sobotę ok. 12:00, potem już po wyścigu .. możliwe, że ok. 22:45.

W lipcu – ostatnia prosta przed Mistrzostwami Świata w ultra triathlonie i starcie Roberta na dystansie potrójnego ironmana, z zamiarem bicia rekordu świata! Analizy rekordowych czasów znajdują się w zakładce KONKURS.   Tomek

Czarny Staw Gąsienicowy, w tle (ucięty) Kościelec. Tomek podczas rekonesansu majowego

(* – statystyki )

Połowę grudnia i styczeń leczyłem kontuzje mięśnia gruszkowatego. W czerwcu wypadek – stłuczone biodro i łokieć lekko ograniczyły bieganie.

6 miesięcy

290 godzin czystego, zarejestrowanego treningu, ok.  3081 km

1800 km na rowerze

1050 km biegiem

120 km marszu po górach

111 km wpław

35 x 1h siłowni

wszystko odebrane

Do Zakopanego przyjaciele wysłali mnie na rekonesans i trening. Zapewnili wygody, wymodlili nawet pogodę.  „Dopiero takie warunki kształtują charakter” – napisała na pożegnanie Ewa.

Tatry Zachodnie

Deszcz, zimno, mgła, śnieg i silny wiatr na graniach  – dlaczego nie mogło być słonecznie, fajnie, widokowo? Dlaczego moje wakacje śmierdzą przemoczonym ubraniem, woda leje się po plecach, mam zamrożone ręce, dlaczego wiatr musi tak duć, że nie słyszę co mówi do mnie mój syn?

Pierwsze – odebranie komfortu. W takich warunkach, milkniesz, skupiasz się na otoczeniu, wsłuchujesz w siebie i swoje myśli. Dopiero w strefie dyskomfortu zmysły, na co dzień wyłączone przez smartfony, nawigacje, zniekształcone szkodliwą dietą, hałasem … zaczynają pracować pełną parą. Są o wiele doskonalsze niż najdroższe gadżety cywilizacji.

Tatry w rejonie Czerwonych Wierchów – Brytol pomylił drogę, jeszcze 3 kroki w prawo i … pa pa

Nigdy bym w to nie to nie uwierzył, że w Tatrach będę po prostu sam, że w piątek, przez 4 godziny, w rejonie Czerwonych Wierchów spotkam zaledwie  dwie osoby, że w inny dzień, w drodze na Przełęcz Krzyżne z Jankiem, moim synem , który przyjechał na jeden wypad, a który ma być suportem w części biegowej, nie spotkamy nikogo, a później, droga przez Świstówkę do Morskiego Oka też będzie pusta.

Janek na Przełęczy Krzyżne

Na szlakach poruszam się dość szybko, ale nie przechodzę do biegu, bo pod górę jest dla mnie za stromo, w dół też i do tego ślisko. Może w rejonie Czerwonych Wierchów mógłbym biec, ale odpuszczam, za to robię sporo fotografii, ciągle takich samych – mgła.

mgła – Czerwone Wierchy

Wychodzi mi, że pokonuje szlaki w czasie mniej więcej o połowę krótszym niż oznaczenia turystyczne, ponowne przeliczenia pokazują, że jest to … za   w o l n o, jak na HARDĄ.

Tatry Zachodnie

Drugie – odebranie pewność siebie. Wieczorem przeliczałem fragmenty całej trasy od Chochołowskiej do Morskiego Oka (55km + 5000m przewyższeń) i nadal brakuje mi czasu na odpoczynki, jedzenie …, chyba, że, jakimś cudem, na pływaniu wstąpi we mnie Phelps a na rowerze przeistoczę się w Rafała Majkę.

Cztery intensywne dni, wypełnione 8-9 godzinnym przemierzaniem odludnych szlaków, to podróż do czasów dzieciństwa, kiedy Tata uczył nas gór, do czasów maturalnych, kiedy z przyjaciółmi z liceum robiliśmy wypady – cholera, było to już 34 lata temu! Nadal wypełnione śniegiem żleby w 5 Stawach Polskich, przypominały jak wielkanocnym czasem, zdobywaliśmy je na nartach, z najlepszym towarzystwem mojej młodości.

Tatry 5 Stawów Polskich – Zadni Staw

Trzecie – odebranie poczucia, że jestem młodszy. Te wszystkie wspomnienia, a zwłaszcza gdy patrzyłem na Janka – automatycznie przeliczały upływ czasu. Na Zawracie -:) zaszalałem! Szlak letni był pod śniegiem, wracać tą samą drogą przez Świnicę, jakoś nie korciło, ruszyłem do żlebu na śnieg. W butach biegowych, krótkiej skarpecie i szortach ¾  upadek gwarantuje co najmniej depilację, jeśli mocniej depnę noga się zapadnie i dupa, kłopot … Chwila wohania  – zmrożony firn trzymał dobrze, nie zapadałem się, kilka wdechów i jazda! Tak szybko i bez nart nigdy nie pokonałem żlebu Zawrat. Na dole byłem w mniej niż 5 minut, zaliczając dwa lekkie upadki. Udało mi się wykonać śmig (serię skrętów) przypominającą jazdę na nartach, była prędkość, adrenalina – znowu miałem 20 lat! Trzy godziny później, na Krupówkach, w barze o wdzięcznej nazwie „Czas na pianę”, jednym zamówieniem skalibrowałem maszynę do podróży w czasie.

Tatry – Przełęcz Zawrat – decyzja i zjazd na butach

A niżej film z innej zabawy na śniegu – w drodze na przeł. Krzyżne 🙂

W przerwie treningów górskich pojechaliśmy z Jerzym Donimirskim, moim Tatą i Jankiem zobaczyć trasę rowerową. Nie ma o czym mówić, dla nie-rowerzysty i na pewno nie-kolarza, to cholernie daleko  i stromo (225km i 3000m przewyższeń). Siedmiokilometrowy podjazd pod Zuberec, pod koniec trasy to czysta perwersja i łamacz ego. Słowacy powinni wykuć tam tunel -:), a nie zmuszać przyzwoitych ludzi do wysiłku – bez komentarza. Byłem również nad Jeziorem Orawskim, gdzie wszystko się zacznie w piątek, 22 czerwca o 16:00.

Tata, ja, Janek – podczas objazdu

 Czwarte – odebranie dobrego nastroju. Słabszy wzrok nie pozwala czytać mapy bez okularów, więc jej ze sobą nie zabierałem, ale dość dobrze wypatrzyłem na drugim końcu tego jeziora miasteczko, z którego zaczniemy HARDĄ – nigdy w życiu tak daleko nie płynąłem (4,5km – a po korekcie regulaminu 5 km)!  Może chociaż nie będzie wiatru w twarz.

Jezioro Orawskie

Z każdym dniem ubywało mocy, początek kolejnego dnia stawał się wyzwaniem, skorzystanie z WC porównywalne było z końcówką biegu zjazdowego w Kitzbühel. Ten objazd otworzył furtkę, za którą zobaczyłem … obawę. HARDA będzie dla mnie ogromną przeprawą, z nieznanym zakończeniem.

Rekonesans zakończyłem oczywiście w deszczu. Łaskawa pogoda opustoszyła Tatry i pozwoliła usłyszeć własne myśli, przemierzone kilometry – odrzucić butne marzenia, zracjonalizować możliwości. Stan ciała po auto-demolce przypomniał jak mogą czuć się nasi seniorzy, niepełnosprawne dzieciaki – podopieczni obu fundacji, … i to codziennie!

Tym razem z moim startem nie wiąże się honorowy zakład, obstawiać w konkursie można wynik Roberta, a mój udział jest potwierdzeniem, że nie wyręczam się Wielkim Sportowcem. Gdziekolwiek na trasie zakończę mój bój, to ze świadomością, że dałem z siebie wszystko i nadzieją, że skoro dobrnąłeś Czytelniku do tego momentu lektury, to znaczy, że było warto – … pisać -:). Może też dasz radę i zahaczysz o zakładkę JAK POMÓC http://www.wiecejnizironman.zakonmaltanski.pl/jak-pomoc/

Tatry Wysokie, za Świstową Czubą – między 5 Stawami i Morskim Okiem

Góry, niespodziewanie pożegnały mnie piękną tęczą. Złakniona nadziei  psychika, od razu zaczęła układać pozytywne scenariusze, ale wiatr szybko przysłał chmury i deszcz.

Te kilka dni w Tatrach odarły mnie ze złudzeń i wcześniejszych, ambitnych kalkulacji. Wracam do siebie po tych niezwykłych wakacjach, wczytuję się w motto programu Zakon Maltański Ekstremalnie – z zasady powinno pomóc, ale … nie działa, muszę odpocząć. Dostaję potwierdzenie, że będę najstarszym uczestnikiem Ultimate Triathlon Challenge – Harda, czyli SENIOREM.

Szukając nowych informacji i motywacyjnego kopa, wchodzę na stronę organizatora:

Myślisz więc, że jesteś z żelaza, bo udało Ci się ukończyć kiedyś jakiegoś Ajronmena czy InnegoMena?

Nie jesteś! Sprawdź się z HardąSuką, która udowodni Ci czym jest PRAWDZIWA STAL. HardaSuka to najtrudniejsze wyzwanie, jakie sobie możesz wyobrazić. 4.5 kilometra pływania w lodowatych wodach Zalewu Orawskiego, 225 kilometrów rowerem dookoła Tatr, a na koniec 55 kilometrowy ultra bieg przez całe Polskie Tatry. Całość to ponad 8 tysięcy metrów przewyższenia.

Myślisz, że dasz radę? Prześpij się i przemyśl to dobrze, bo kiedy będziesz płakać z zimna i bólu na ostrej tatrzańskiej grani nie będzie komu Cię przytulić i pocieszyć. Będziesz tylko Ty, Twoje cierpienie i Twój strach.

Zostałaś ostrzeżona. Zostałeś ostrzeżony.

Ośmielisz się?

Do zobaczenia w PIEKLE! :)


Kop jest. -:)  Tomek cdn.

PS – nie wiem czy wyświetlają się komentarze, ale Wojtek Ratkowski tak skomentował ten wpis: „Trudno udzielać rad przed takim wyzwaniem. Dla niejednego wejście na Halę Gąsienicową jest szczytem osiągnięć wypraw w Tatry. Tomek! Roger Federer po swoim ostatnim triumfie powiedział, że wiek to tylko liczba. Pamiętaj o tym. Na starcie poczuj się tak, jak na Zawracie.
Wojtek.

 

 

HARDA – last ditch?

[foto tytułowe – Józek Krzeptowski Jr.] To trudny wpis, bo dla mnie HARDA to „WIELKA GÓRA”, która stanęła przede mną w styczniu. Wymagająca ogromnego wysiłku w przygotowaniach, wyrzeczeń przez kilka miesięcy i gwarantująca jedynie to, że będzie bardzo ciężko, może za bardzo. HARDA, albo inaczej HardaSuka, to najtrudniejszy na Świecie ekstremalny triathlon. Trudniejszy od Norsemana (zobacz – film przy 1 wpisie na blogu), Celtmana, czy Swissmana. Tu dystanse i przewyższenia zostały solidnie podkręcone. Pływania zamiast 3,9km jest 4,5km, a realnie płyniesz 5km, bo nie utrzymasz prostej linii. Oczywiście woda w górskim jeziorze na Słowacji jest zimna, albo bardzo zimna. Regułą jest, że kto dopłynie musi powalczyć zgrabiałymi rękoma ze zdejmowaniem pianki, co jest osobnym wyzwaniem i zanim wsiądzie na rower musi dobrze się rozgrzać, inaczej trudno podnieść głowę znad kierownicy i utrzymać prostą linię jazdy, a trasa,  dookoła Tatr,  wiedzie w ruchu ulicznym. Rower rozpocząć należy nie później niże 18:30 i do pokonania jest 225km z przewyższeniami 3 tys.m (suma metrów  w pionie = vertical). Zaglądam do opisów wielkich kolarskich wyścigów i tak, w Tour de France, etapy górskie mają ok. 150-200km i vertical między 2-5 tys. Są to najbardziej spektakularne dni trzytygodniowych zmagań kolarskich z morderczymi podjazdami i zjazdami rozpędzającymi 6kg rowery do 90km/h! Nas nie będzie widać, bo etap rowerowy zaplanowany jest jako nocny. Zaliczamy jednak strome podjazdy, m.in. pod Bukowinę Tatrzańską, Ząb i inne, które punktują dumę każdego kto dostał się na listę HARDEJ. Dodatkowo zawodników gonią limity czasowe, które nie pozwalają płynąć dłużej niż 2,5h, a z roweru trzeba zsiąść nie później niż o 8:00 rano. Najdalej w życiu przejechałem rowerem 180km ale po płaskiej trasie (2014 – pierwsza akcja = ironman za respiratory) i pamiętam jak ciężko było wypiąć się z żelastwa, nie mówiąc o rozpoczęciu biegu. A jednak jestem na liście startowej, jestem wśród 50 wojowników – duma wyświetla się raz na miesiąc i miesza z codzienną złością – po co!? Do tego bliskie otoczenie raczej wyrozumiałym milczeniem traktuje mój projekt – czytaj ‘zwariował’.

HARDA 2018 lista startowa

Rowerem mamy dojechać do parkingu przed Doliną Chochołowską i stamtąd zaczyna się 55km bieg, a w zasadzie marszobieg, z 5000m przewyższeń. Wielu z Was zna Tatry, więc poznacie trasę: start – parking – Dolina Chochołowska, schronisko – Wołowiec – Jarząbczy Wierch – Ornak – Schronisko na Hali Ornak – Czerwone Wierchy – Kasprowy Wierch – Schronisko Murowaniec na Hali Gąsienicowej – Krzyżne – Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów – Świstówka – i meta przy schronisku nad Morskim Okiem, gdzie trzeba dotrzeć przed 22:00 – cały wyścig trzeba ukończyć przed upływem 30 godzin. W 2015, pogoda pozwoliła dokonać tego tylko 3 zawodnikom!

„Bieg Granią Tatr” (71km/ 5 tys. vertical), dłuższy o 16km, jest jednym z trudniejszych biegów ultra w Polsce. Wąskie ścieżki, głazy, kamienie, turyści na trasie, ogromne podejścia i nieprzewidywalna pogoda. Dokładnie to samo, tylko w nieco skróconej wersji, kończy HARDĄ.

Bieg Ultra Granią Tatr profil – źródło: http://www.graniatatr.pl/ – HARDA w znacznej cz. się pokrywa.
Bieg Ultra Granią Tatr profil – źródło: http://www.graniatatr.pl/ – pokrywa. Odejście trasy HARDEJ  niebieski kolor, w Dolinie 5 Stawów Polskich.

Jak do tego trenować? Jeszcze nie wiem, na razie biegam, zażywam kąpieli – bo tak chyba trzeba nazwać moje wizyty na basenie. Do roweru jeszcze się przyzwyczajam, bo czekam na sprzęt.

Po co? Tak mi się wydaje, że gdybym napisał do Was list, że Fundacja potrzebuje pieniędzy na pomoc starszym osobom, czy niepełnosprawnym dzieciom, nawet dorzucił tkliwe zdjęcia, uzasadnił, że Zakon Maltański to najstarsza instytucja charytatywna na Świecie, wiarygodna … to pewnie taki temat wpadłby od razu do kosza, podobnych próśb są tysiące. Od kilku lat, wspólnie z głównymi bohaterami naszych akcji, próbuję wyróżnić się z tłumu wołającego ‘help’ i zwrócić Waszą uwagę. Do tego staram się zgromadzić ciekawy, merytoryczny i prawdziwy materiał – to forma wdzięczności za Wasze zaangażowanie.

Myślałem, że poprzednia akcja z moim udziałem, będzie ostatnią, ale wyszło inaczej. „Las ditch” – ten angielski przymiotnik został mi w pamięci podczas słuchania historycznego audiobooka i pomyślałem, że dość dobrze pasuje do mojego udziału w 4 akcji – WIĘCEJ NIŻ IRONMAN.

„Last ditch” – przymiotnik w jęz. ang. ostatnia, ostateczna, rozpaczliwa – możemy dodać ‘próba’. Holandia przeżywająca rozkwit gospodarczy była łakomym kąskiem i tak w 1672 Anglia sprzymierzona z Francją napadła na Zjednoczone Prowincje Niderlandów. Wilhelm III Orański usłyszawszy ultimatum, że jeśli się nie podda, to jego kraj zostanie starty z map, miał odpowiedzieć: „istnieje jeden pewny sposób, dzięki któremu z pewnością nie ujrzę zguby mojego kraju – padnę w ostatnim rowie”.  Nie było łatwo, ale Wilhelm III Orański utrzymał się, poszerzył panowanie… i z czasem zasiadł na tronie Angielskim.

Foto tytułowe – użyczył Józek Krzeptowski Jr. – jest wspaniałe!

Tomek  cdn.

dwa wyzwania są aktualne

Komfort bycia kontuzjowanym zniknął. Opublikowaliśmy zapowiedź drugiego (mojego) wyzwania i muszę zmierzyć się z nierealnym. Robert Karaś podejmie próbę pobicia rekordu świata na potrójnym dystansie ironmana, a dla mnie wyznaczył … ekstremalny triathlon – HARDA – ultimate triathlon challenge:
5km w zimnej wodzie – jezioro na Słowacji,
225km dookoła Tatr to górski etap rowerowy – tylko nie mam roweru!
55km biegu – to ultra trial Granią Tatr z 5000m przewyższeń – czyli suma metrów podbiegów w pionie.

Grudniowe rozważania o wyścigu NorseMan wróciły do mnie jak ‚karma’ i to w znacznie trudniejszej postaci.

Na początek otrzymałem wsparcie od Józka Krzeptowskiego Jr. w postaci pięknego zdjęcia z Tatr (stanowi ilustrację 3 nagłówka). Krzysiek Roch ulokował niezbędne informacje i .. to koniec miłych wrażeń :)! Reklama już jest, a inną sprawą jest – jak się do tego w ogóle zabrać?
Tomek

PS – zobacz jak się czułem 29 jak sprowokowałem aktualne kłopoty – poprzedni wpis niżej