on nie wie co go czeka – Jurek Górski cz.2

nie zaszczyty i nagrody, … w głębi czujesz, że to co jest ważne, to pokonywanie samego siebie, ale to co ma jeszcze większe znaczenie, to pomoc innym w pokonaniu ich barier. Robert, w imieniu podopiecznych fundacji, bardzo dziękujemy. 
POWODZENIA
live tracking: https://www.triathlonlensahn.de/the-triple/ergebnis-eng

1 cz. rozmowy z Jurkiem Górskim, m.in. o motywacjach, została opublikowana, na tym BLOGU, 24 marca . Niżej 2 cz.

– Kiedy pojawią się problemy na potrójnym dystansie ironmana?

JG – Na biegu. Pływanie (11,4km) to rozgrzewka, rower (540km) jest najdłuższy, tzn. ma najwięcej kilometrów i wymaga najwięcej czasu, jest też niezwykle ważny. Tu trzeba jechać na granicy zmęczenia, dobrze pilnować odżywania, które – jak rozumiem – Robert ma opracowane, bo na samych żelach (energetycznych) się nie da. Mnie, podczas wyścigu na podwójnym dystansie IM pomógł gorący rosół z lanymi kluskami, słodkich odżywek żołądek już nie przyjmował. Skoro Robert jadł (na podwójnym ironmanie) wołowinę zblendowaną z truskawkami, to znaczy, że ma to wymyślone. Początek biegu po tak długiej jeździe na rowerze będzie urozmaiceniem, ale 3 maratony (126,6km) to męka … on nie wiem co go czeka.

– Mówiłeś – Robert musi bardzo tego chcieć, a jak było z Tobą?       

JG – nie byłem nastawiony na zwycięstwo, czy bicie rekordu. Byłem wolny od takich myśli, można powiedzieć, że się nie ścigałem. Pływanie nie było moją mocną stroną, wszedłem do wody ostatni i robiłem swoje, potem 360km na rowerze i dopiero na biegu poczułem, że mogę. Kryzysy przyszły, bo to jednak ponad 84km. Czułem brak synchronizacji ciała i umysłu, to osłabiało głowę, a jednocześnie okazywało się, że średnie tempo wcale nie spadało. Gdy było źle stosowałem technikę naprzemiennego biegu i marszu, ale w taki sposób, by rywale widzieli te momenty kiedy biegnę, że jestem silny. Tak, na biegu już się ścigałem. Przed finiszem miałem około godziny przewagi nad drugim zawodnikiem – Niemcem. Przewaga dała niesamowity komfort, bezpieczeństwo – a te uczucia to jak zmiana sceny w filmie, to nowe siły.

– Opowiadałem Ci o Robercie – co sobie myślisz o jego wyzwaniu, tak korespondencyjnie?      

JG – Jego wynik na podwójnym dystansie jest świetny, ale 678km to ogromny dystans. Cóż, Robert musi być typem wojownika, chce być lepszy od siebie i to go nakręca. Tak sobie myślę, że on teraz jest najlepszy i chyba ściga się ze sobą, sprawdza ile potrafi wytrzymać jego organizm. Pójdzie va bank. Według mnie, jego głowa już jest w potrójnym ironmanie i będzie celował najwyżej – chodzi o dostosowanie tempa na pływaniu, rowerze i biegu do końcowego wyniku, a to wymaga wcześniejszego przetrenowania. Jeśli tego nie zaplanujesz, to albo pójdziesz za szybko i nie dasz rady, albo za wolno i później już czasu nie dogonisz. Każdy odcinek musi być zaprogramowany co do minuty. Z tego co widziałem rekord jest wyśrubowany i tempo musi być bardzo szybkie, a organizm musi ten ogromny wysiłek wytrzymać przez ponad 31 godzin.

– Wynik go nakręca, nowy rekord?      

JG – Znam osoby, które chciały ukończyć potrójnego – taki mieli cel, a Robert będzie walczył o zwycięstwo i rekord. Wynik go prowadzi, ale ważne jest też to o czym mówiłem wcześniej (1 cz.), te zabezpieczenia, one pomagają – np. miłość, rodzina, że robimy coś dla innych. Bardzo dobrze, że prowadzicie akcję charytatywną, te obrazy starszych osób, potrzebujących dzieci, w pewnym momencie będą pracowały w głowie Roberta. Krysów będzie miał dużo i każde zabezpieczenie, każdy psychologiczny argument będzie mu pomagał.

– obstawiłbyś wynik?      

JG – Robert nie jest w stanie na treningach zbliżyć się do tych dystansów, które będzie musiał pokonać na zawodach, inaczej zrobiłby sobie krzywdę. Zatem jeśli wytrzyma monotonne i samotne przygotowania, to pozostaje głowa. Nasze dobre i złe doświadczenia zabezpieczają nas w czasie kryzysu, ja musiałem przetrwać w głodzie, bólu, targany wymiotami… Podczas kryzysu wizualizacja tych czarnych chwil uświadamiała mi, że można to przeżyć, pójść dalej. A miłość do Mamy, do przyjaciół, to że jestem lepszym człowiekiem, że odnoszę sukces a nie porażkę – te dobre uczucia również dawały potężną siłą. Nie znam doświadczeń Roberta. U mnie napędem w kluczowym momencie były dobro i duma, że mogłem się wyzwolić, że pokonałem samego siebie. Tyle razy w życiu przegrałem, że dokładnie wiedziałem nad czym mam pracować, z czym walczyć, gdzie jest ten punkt w głowie.

Jeśli Robert przetrwa przygotowania i stanie zdrów na starcie to obstawiam, że będzie rekord.

– Tak po prostu?  

JG – Tak. Oczywiście może przeszarżować rower, popełnić błędy, ale zakładam, że to jest profesjonalista, dodatkowo wyścig ma się odbywać w ciasnych pętlach, tak rowerowych jaki biegowych, to znaczy, że zawodnik będzie miał bardzo częsty kontakt z ekipą, a oni przypilnują tempa i innych detali. Pozostają przygotowania i koncentracja.

– Trochę to brzmi jak wyprawa w Himalaje -:),   

JG – … bo to jest podobne, tyle, że Robert realizuje pewnie znacznie większe przygotowania fizyczne, a zawody … to już te same elementy – precyzyjny plan, rozpisany co do minuty, zdrowie, predyspozycja, pogoda – wszystko jest ważne i brane pod uwagę. Potrójny ironman to ogromne wyzwanie, z którym Robert się jeszcze nie mierzył, do tego będzie celował w rekord – bardzo ciekawe. POWODZENIA!!!


opis trasy, analizy rekordowych wyników (2 x IM) i (3 x IM), analizy szans Roberta znajdziesz na BLOGU we wpisie z 13 lipca – niżej link do art.

Konkurs, analizy czasu, nagrody