Robert po wypadku – reportaż filmowy

Miesiąc temu Robert Karaś miał wypadek na Grand Canaria. W trakcie treningu rowerowego na chwilę spojrzał do tyłu i … wpadł w ciężarówkę, która jadąc przed nim zahamowała, by przepuścić pieszych. Szybkie konsultacje, powrót do kraju, szpital w Elblągu i operacja dokonana przez dr Bogdana Chomika, z lekką rekonstrukcja kości twarzy. Wygląda jak na obrazku (zdjęcie z FB Robert Karaś z 6.11.2018 z dr Bogdanem Chomikiem). Miał pauzować z mocnymi treningami do końca stycznia, nie wytwarzać ciśnienia w zatokach, które np. wzrasta podczas treningu pływackiego i wykonywania nawrotów … miał. Dzisiaj ambitny zawodnik spędza na treningach około 4h dziennie, ale zastrzega, że wszystko na hamulcu – np. kilkanaście kilometrów truchtu [tempo 4’15″/km], troszkę pływania … Zostawmy, to i tak jest to poza zasięgiem, a jego organizm funkcjonuje na innym poziomie.

Plany Roberta są takie, by w tym roku zdobyć kwalifikację na Konę (HAWAJE) czyli miejsce spotkania elity zawodników PRO, tam gdzie narodził się dystans nazwany IRONMAN.  Czy zdąży ? Zobaczymy i kibicujemy.

Zobacz jeden z lepszych materiałów filmowych (8 min) o Robercie Karasiu, który zawiera unikalne zdjęcia z zawodów, na których ustanowił rekord świata na dystansie 3x ironman [ 30:48:57 ]

https://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/robert-karas-jedyny-polak-zwyciezca-potrojnego-ironmena,888137.html?fbclid=IwAR3PZd-tMUDpQx1J8PSHNZdBQeoNtmLbBw3hWxqWfPf4xWYCWlZ0wvDVoRE

WSPOMNIENIE :

mniej więcej rok temu, Jurek Górski – bohater filmu „NAJLEPSZY” pomagał nam tworzyć charytatywno – sportową akcję WIĘCEJ NIŻ IRONMAN, do której dołączył Robert, wówczas jeszcze mało znany sportowiec z Elbląga. Pierwszy materiał telewizyjny dla TVN24 zrealizowała (luty 2018) red. Ola Rogowska – Lichnerowicz, potem (maj) dołączył Polsat. Kiedy okazało się (30 lipca), że Polak ustanowił rekord świata (< 30h 49 min) ruszyła medialna lawina. Otrzymaliśmy kilkadziesiąt telefonów, sam Robert ponad 200, z prośbą o kontakt ws. wywiadu. Większość ‘dziennikarzy’ nie ogarniała znaczenia „potrójny ironman”. Pierwszym pytaniem było – w ile dni, a może 3 dni pod rząd? Pływanie ponad 11 km do nikogo nie przemawia, ale to mniej więcej z molo w Gdyni Orłowo do Gdańska. 540 km rowerem można wizualizować, bo to trasa z Gdańska do Katowic, ale że od razu potem biec 3 maratony, czyli jak z Sopotu do Olsztyna, to już odejmowało zdolność do sformułowania pytań. Bo, o co możesz spytać?  Czy był zmęczony? Co jadł? Jak pokonuje kryzysy? Po co to robi? OK – bo chce i może; pewnie i dla sławy; ale również – Robert bardzo chciał, by ten start na MŚ mógł się przydać potrzebującym. Skorzystał na tym program senioralny realizowany w Polsce przez Zakon Maltański.

UWAGA! Większość wdzięcznych beneficjentów programu senioralnego nadal nie wie kim jest Robert Karaś -:) i co to jest potrójny ironman… Kiedy tłumaczymy, zdumieni kwitują – „ale po co tak się męczyć..?” Odpowiadaliśmy – „trochę też dla Was”.-  „Dla nas to wystarczy 5km …” odpowiedziała starsza Pani.

Tomek

 

4 akcja – marzenia się spełnia

W styczniu 2018 roku zostałem przyjęty na listę startową HARDA Ultimate Triathlon Challenge  [5km swim/ 225km bike / 55km run + 8000m vertical ] i , w tym samym momencie, wygodna pozycja komentatora akcji zniknęła  stawiając mnie przed realnym wyzwaniem z gatunku „to ponad moje siły”.  Robert Karaś robił swoje pozwalając na swobodne opowiadanie o jego morderczych przygotowaniach, pojawiła się strona WWW, pierwsze wpisy na blogu i to koniec przyjemności! Na początku sportowych przygotowań kontuzja przeciążeniowa przypomniała mi, że nie mam 30 lat i będę najstarszym uczestnikiem HARDEJ, a Robert, w  styczniu, zaliczył wypadek rowerowy na zawodach w Izraelu (Israman), co było podwójnie bolesne, gdyż jechał po zwycięstwo i wymierną nagrodę, która miała mu pomóc sfinansować część przygotowań.  W lutym nastroje siadły do zera, bo i próby pozyskania wsparcia dla realizacji większej promocji akcji rozbijały się o mur obojętności, lub szczerą odmowę.

Fundacja Polskich Kawalerów Maltańskich „Pomoc Maltańska” w Warszawie prowadzi wiele dzieł, ale tym razem wyznaczyła zadanie trudne – zbiórkę funduszy na „program senioralny”.  Zastanawiałem się do kogo to przemówi, jak połączyć najwytrzymalszego sportowca świata z najsłabszymi. Równolegle Fundacja „Przyszłość dla Dzieci”  z Olszyna organizowała zbiórkę na potrzeby niepełnosprawnych dzieci. Zmęczony jak pies, pełen wątpliwości o dobroczynny wymiar akcji, czułem, że wkraczam na cienki lód.

Wizyta w jednym z maltańskich ośrodków, akurat w Warszawie, przy ul. Aldony, olśniła mnie i zmieniła nastawienie. Grupa wolontariuszy (50+),  z pomocą swoich dzieci, organizuje (w prywatnym czasie!) codzienną pomoc osobom starszym, którzy nie dają rady, bo … życie uciekło zbyt daleko. Problemy są różne – trzeba napisać pismo urzędowe, nakarmić, dać szanse bycia z innymi (i wiele innych) – choć nikt głośno nie prosi o pomoc. Drobne kroki, asekuracja poręczy, ramię wolontariusza, drżące nogi … jak duchy przenikają do maltańskiego ośrodka, gdy tylko zostaje otwarty. Zacząłem dostrzegać synergię. Ten obraz i stan przypomina Roberta po najcięższych treningach a zwłaszcza na mecie – kompletnie bezbronnego, otoczonego natychmiastową pomocą, ledwo stojącego na miękkich nogach. Dalej są już różnice. Wielkie brawa i zasłużony podziw, otwarte wrota do światowej  sławy, a w maltańskich ośrodkach otwarte drzwi, za którymi czekają  – nadzieja na otrzymanie pomocy, bezpieczeństwo, radość z obecności drugiego człowieka i … ciepła zupa, dla zadziwiająco dużej grupy potrzebujących.

Pan Andrzej .. jak wielu innych potrzebuje miejsca, do którego może przyjść po pomoc, ciepły posiłek, gdzie spotka innych ludzi.

Miesiąc przed startem w HARDEJ solidnie się potłukłem, zwłaszcza biodro, i miałem wrażenie, że to koniec mojej sportowej przygody. Robert pojechał na Mistrzostwa Francji na dystansie pełnego ironmana [3,9 / 180 / 42 km ] i niesprawiedliwie traktowany przez sędziów zrezygnował na 90km części rowerowej – kolejna nagroda, mająca pomóc w sfinansowaniu startu na Mistrzostwach Świata, uciekła. Czułem, że Ktoś nas doświadcza – ale zamiast kłótni z Najwyższym, miałem doła.

Na starcie „zimowej HARDEJ” –  nazwanej tak przez załamanie pogodowe – stanąłem z modlitwą za zdrowie Oli – młodej mamy, której obraz podnosił mnie wtedy gdy już dalej nie mogłem. [ Ola – walczymy !!! ]. Udało się dotrzeć do mety tego piekielnego wyścigu i zapewniam, że nie jest to spacer z przewodnikiem po sopockim molo! Na FB ktoś mi napisał – „marzenia się spełniają”, a Piotr Szmyt – organizator HARDEJ, poprawił, – „marzenia się spełnia!”. Racja! Samo z nieba nie spadło. W ten sposób, z podniesionym czołem, otworzyłem drzwi na widownię głównego spektaklu jakim miał być start Roberta Karasia na Mistrzostwach Świata w ultratriatlonie. W dniu startu, 27-28 lipca, na FB widziałem Was tak wielu, że zdębiałem. Na tej wirtualnej trybunie przeżyliśmy wielkie, sportowe wydarzenie. Zauważ – bez filmowej transmisji, udziału mediów, bez klubów. Na ekranie komputera widzieliśmy tylko surowe liczby pokonywanych kilometrów i upływający czas. Robert ustanawiając fenomenalny rekord świata w triple ironman [11,4 / 540 / 126,6 km ] zaskoczył wszystkich, prócz siebie – on wiedział!

Dzięki rozgłosowi, ścigających się już po fakcie, telewizorów, rozgłośni i portali,  Robert daje się poznać  jako osoba otwarta, bez żadnych kompleksów, jako trener samego siebie – jest genialnym strategiem z żelazną dyscyplina wykonania planu, jako zawodnik – niezwykle precyzyjny i silny psychicznie. Gdyby polski sport, ten najbardziej opłacany, mógł tak wyglądać, … hmmm. Dlaczego w piłce tak często potykamy się o przeciętność ? Piłkarze i trenerzy chowają za plecami  „zespołu”, a za parawanem zbiorowej odpowiedzialności wzrok mają skierowany na konto bankowe – nie plan treningowy. Nie będę tego rozwijał, bo przecież są wydarzenia o wiele bardziej pasjonujące – 29 letni facet, ze skromnym wsparciem odważnych sponsorów i wielkim poświęceniem rodziny, wykonuje tytaniczną pracę i ustanawia drugi już rekord świata(rekord w double ironman z 2017 r. nie został praktycznie dostrzeżony !) na najbardziej wymagających zawodach na świecie, rozbija bank ultratriathlonu! W dzień startu, rano, pamiętał i zaapelował na FB (wpis o godz. 6:32) do kibiców o wsparcie najsłabszych …seniorów i niepełnosprawnych dzieci –  woow!

Robert – bardzo dziękuję za to, że mogłem tworzyć opowieść 4 akcji w świetle Twoich przygotowań zakończonych niebywałym wyczynem i ogromnymi emocjami. Na nasz wspólny apel o symboliczną złotówkę odpowiedziało wielu kibiców, którzy zrobili wysiłek i wsparli fundację. Zbiórka finansowa przekroczyła 61 731  zł, co jest znacząca kwotą, za którą bardzo serdecznie dziękujemy w imieniu podopiecznych.

Konto Fundacji Maltańskiej zawsze jest otwarte i być może pod koniec września będę miał okazję zaktualizować tę informację.

Wszystkim bardzo bardzo dziękuję, Tomek Tarnowski

Tomek – zmęczenie podczas HARDA – połowa dystansu, Schronisko Ornak źródło organizator HARDASuka fotoAddict
PODZIĘKOWANIA szczególne:
Robert - udział w 4 akcji  
Kasia - całość
Jerzy - rekord wśród darczyńców  
Marcin - najszybsza decyzja i drugie miejsce wśród darczyńców
Izio - inspiracja w Zakonie Maltańskim od wielu lat, suport, nagrody
Zdzichu - strategia sportowa, rower, suport
Wojtek - doradztwo, badania
Janek - suport, relacje, strona www
Ania i Kuba - suport + odmrażanie 
Władek - suport
Agnieszka - suport
Staszek - strona www
Krzysiek - grafika 
Michał - pożyczone Cervelo
dla tych, którzy ze mną trenowali urozmaicając trudny czas: Kasia, Rysiek, Wojtek, Maciek, Krzysiek, Zdzichu, Tomek  
                    bez Was ta akcja, wyglądałaby inaczej.

MOSiR Sopot i SKŻ Sopot i sopocki las na wzgórzach morenowych - były jak ... dom.

MISTRZOSTWO i REKORD ŚWIATA

Robert Karaś zdobył tytuł Mistrza Świata w ultra triathlonie na dystansie potrójnego ironmana !

30 godz. 48 min. 57 s. to o 59 minut lepiej od poprzedniego rekordu z 2003 r. – 31:47:57.

Biorąc pod uwagę warunki wyścigu :

  • pływanie: 228 x 50m w odkrytym basenie  [11,4km]
  • rower: 67 x pętla 8km  – nawroty 180 stopni na rondach [540 km], otwarta droga dla aut i .. maszyn rolniczych!!
  • bieg: 96 x pętla 1,32km [126.6 km]

 

uzyskane wyniki są KOSMICZNE, a  Roberta można uznać za najwytrzymalszego sportowca na Świecie.
Pływanie 02h 41 min | 11,4 km – średnie tempo 01:24 min/100m
Rower 15h 24 min | 540 km  – średnia prędkość (brutto – z przystankami technicznymi!) ok. 35 km/h
Bieg 12h 44 min | 126,6 km – średnie tempo (z przystankami technicznymi!) 6:02/km

Czas uśredniony dla dystansu 1 ironmana wyniósł 10 h 16 min 17 s

Robert na nawrocie jednej z 67 pętli

Przewaga nad drugim zawodnikiem była ogromna:

1. 50 Robert Karas POL 02:41:19 67 18:05:16 96 30:48:57
2. 34 Rait Ratasepp EST 03:25:10 67 20:06:15 96 33:20:15
3. 49 Henning Olsrud NOR 03:45:01 67 21:31:39 96 34:12:12

wyniki: https://www.triathlonlensahn.de/the-triple/ergebnis-eng

Robert podczas biegu – 126,6km

Opierając się na czasach Roberta z zeszłego roku podczas bicia rekordu świata na dystansie 2x ironman [9 h 52 m 21 s.], pokazuję jakie były tempa podczas bicia poprzednich rekordów

  Rekordy

[hh:mm:ss]

Pływanie Rower Bieg Średni czas

1 x IM

Robert 2x IM

Rekord z 2017 r.

19:44:42 7,6 km

1:47:30

360 km

10:33:45

84,4 km

7:23:28

9: 52:21
uśredniony wynik dla dystansu 1 x IM 3,86km

ok. 0:54:00

180km

ok.  5:17:00

42km(195)

ok. 3:42:00

9: 52:21
Robert 3x IM

            estymacja I

 

[tempo jak dla 2 x IM]

Estymacja I czas 3xIM

 

29:45:00

3x(0:54:00)

 

 

11,4km

2:42:00

3x(5:17:00)

 

 

540km

15:51:00

3x(3:42:00)

 

 

126,6km

11:12:00

9: 52:21

 

Luis Wildppaner 3x IM

Rekord z 2003 r.

31:47:57 10:35:59

Tu widać jak bardzo wyśrubowany był rekord (3x IM), z 2003 roku, Austriaka Luisa Wildppanera!

http://www.iutasport.com/races/2018/triple-lensahn-germany-2018.php

Lensahn w Niemczech znajduje się na północ od Hamburga, niedaleko Lubeki, nad morzem. Pogoda, ze względu na wysoką temperaturę (29-27 st.C w dzień) i silny wiatr do (30km/h) była trudna i bardzo trudna dla zawodników.

Robert podczas biegu – walka z bólem

Analizujemy – kibicujemy – pomagamy!

Jeżeli ktoś chciałby odpowiedzieć na apel Roberta (i mój) o wsparcie fundacji – będzie nam bardzo miło, każda kwota się przyda – teraz Wy!     Tomek

(Fundacje przekazują nam tylko dane zbiorcze o wpłatach z tytułu: „darowizna – więcej niż ironman 2018”)

Dane fundacji

Fundacja Polskich Kawalerów Maltańskich w Warszawie „Pomoc Maltańska”.

OPP. 00-730 Warszawa, ul. Jazgarzewska 17, lok. 54. Nr KRS: 0000174988
Nr rachunku bankowego PKO BP S.A.                                                                                

51 1020 1156 0000 7602 0089 7512
[ z zagranicy dodajemy z przodu PL ]

z dopiskiem „darowizna – więcej niż ironman 2018”

oraz w walucie

w USD   82 1020 1013 0000 0302 0355 2841

w EUR   07 1020 1013 0000 0802 0334 6269

http://www.wiecejnizironman.zakonmaltanski.pl/jak-pomoc/

 

 

on nie wie co go czeka – Jurek Górski cz.2

nie zaszczyty i nagrody, … w głębi czujesz, że to co jest ważne, to pokonywanie samego siebie, ale to co ma jeszcze większe znaczenie, to pomoc innym w pokonaniu ich barier. Robert, w imieniu podopiecznych fundacji, bardzo dziękujemy. 
POWODZENIA
live tracking: https://www.triathlonlensahn.de/the-triple/ergebnis-eng

1 cz. rozmowy z Jurkiem Górskim, m.in. o motywacjach, została opublikowana, na tym BLOGU, 24 marca . Niżej 2 cz.

– Kiedy pojawią się problemy na potrójnym dystansie ironmana?

JG – Na biegu. Pływanie (11,4km) to rozgrzewka, rower (540km) jest najdłuższy, tzn. ma najwięcej kilometrów i wymaga najwięcej czasu, jest też niezwykle ważny. Tu trzeba jechać na granicy zmęczenia, dobrze pilnować odżywania, które – jak rozumiem – Robert ma opracowane, bo na samych żelach (energetycznych) się nie da. Mnie, podczas wyścigu na podwójnym dystansie IM pomógł gorący rosół z lanymi kluskami, słodkich odżywek żołądek już nie przyjmował. Skoro Robert jadł (na podwójnym ironmanie) wołowinę zblendowaną z truskawkami, to znaczy, że ma to wymyślone. Początek biegu po tak długiej jeździe na rowerze będzie urozmaiceniem, ale 3 maratony (126,6km) to męka … on nie wiem co go czeka.

– Mówiłeś – Robert musi bardzo tego chcieć, a jak było z Tobą?       

JG – nie byłem nastawiony na zwycięstwo, czy bicie rekordu. Byłem wolny od takich myśli, można powiedzieć, że się nie ścigałem. Pływanie nie było moją mocną stroną, wszedłem do wody ostatni i robiłem swoje, potem 360km na rowerze i dopiero na biegu poczułem, że mogę. Kryzysy przyszły, bo to jednak ponad 84km. Czułem brak synchronizacji ciała i umysłu, to osłabiało głowę, a jednocześnie okazywało się, że średnie tempo wcale nie spadało. Gdy było źle stosowałem technikę naprzemiennego biegu i marszu, ale w taki sposób, by rywale widzieli te momenty kiedy biegnę, że jestem silny. Tak, na biegu już się ścigałem. Przed finiszem miałem około godziny przewagi nad drugim zawodnikiem – Niemcem. Przewaga dała niesamowity komfort, bezpieczeństwo – a te uczucia to jak zmiana sceny w filmie, to nowe siły.

– Opowiadałem Ci o Robercie – co sobie myślisz o jego wyzwaniu, tak korespondencyjnie?      

JG – Jego wynik na podwójnym dystansie jest świetny, ale 678km to ogromny dystans. Cóż, Robert musi być typem wojownika, chce być lepszy od siebie i to go nakręca. Tak sobie myślę, że on teraz jest najlepszy i chyba ściga się ze sobą, sprawdza ile potrafi wytrzymać jego organizm. Pójdzie va bank. Według mnie, jego głowa już jest w potrójnym ironmanie i będzie celował najwyżej – chodzi o dostosowanie tempa na pływaniu, rowerze i biegu do końcowego wyniku, a to wymaga wcześniejszego przetrenowania. Jeśli tego nie zaplanujesz, to albo pójdziesz za szybko i nie dasz rady, albo za wolno i później już czasu nie dogonisz. Każdy odcinek musi być zaprogramowany co do minuty. Z tego co widziałem rekord jest wyśrubowany i tempo musi być bardzo szybkie, a organizm musi ten ogromny wysiłek wytrzymać przez ponad 31 godzin.

– Wynik go nakręca, nowy rekord?      

JG – Znam osoby, które chciały ukończyć potrójnego – taki mieli cel, a Robert będzie walczył o zwycięstwo i rekord. Wynik go prowadzi, ale ważne jest też to o czym mówiłem wcześniej (1 cz.), te zabezpieczenia, one pomagają – np. miłość, rodzina, że robimy coś dla innych. Bardzo dobrze, że prowadzicie akcję charytatywną, te obrazy starszych osób, potrzebujących dzieci, w pewnym momencie będą pracowały w głowie Roberta. Krysów będzie miał dużo i każde zabezpieczenie, każdy psychologiczny argument będzie mu pomagał.

– obstawiłbyś wynik?      

JG – Robert nie jest w stanie na treningach zbliżyć się do tych dystansów, które będzie musiał pokonać na zawodach, inaczej zrobiłby sobie krzywdę. Zatem jeśli wytrzyma monotonne i samotne przygotowania, to pozostaje głowa. Nasze dobre i złe doświadczenia zabezpieczają nas w czasie kryzysu, ja musiałem przetrwać w głodzie, bólu, targany wymiotami… Podczas kryzysu wizualizacja tych czarnych chwil uświadamiała mi, że można to przeżyć, pójść dalej. A miłość do Mamy, do przyjaciół, to że jestem lepszym człowiekiem, że odnoszę sukces a nie porażkę – te dobre uczucia również dawały potężną siłą. Nie znam doświadczeń Roberta. U mnie napędem w kluczowym momencie były dobro i duma, że mogłem się wyzwolić, że pokonałem samego siebie. Tyle razy w życiu przegrałem, że dokładnie wiedziałem nad czym mam pracować, z czym walczyć, gdzie jest ten punkt w głowie.

Jeśli Robert przetrwa przygotowania i stanie zdrów na starcie to obstawiam, że będzie rekord.

– Tak po prostu?  

JG – Tak. Oczywiście może przeszarżować rower, popełnić błędy, ale zakładam, że to jest profesjonalista, dodatkowo wyścig ma się odbywać w ciasnych pętlach, tak rowerowych jaki biegowych, to znaczy, że zawodnik będzie miał bardzo częsty kontakt z ekipą, a oni przypilnują tempa i innych detali. Pozostają przygotowania i koncentracja.

– Trochę to brzmi jak wyprawa w Himalaje -:),   

JG – … bo to jest podobne, tyle, że Robert realizuje pewnie znacznie większe przygotowania fizyczne, a zawody … to już te same elementy – precyzyjny plan, rozpisany co do minuty, zdrowie, predyspozycja, pogoda – wszystko jest ważne i brane pod uwagę. Potrójny ironman to ogromne wyzwanie, z którym Robert się jeszcze nie mierzył, do tego będzie celował w rekord – bardzo ciekawe. POWODZENIA!!!


opis trasy, analizy rekordowych wyników (2 x IM) i (3 x IM), analizy szans Roberta znajdziesz na BLOGU we wpisie z 13 lipca – niżej link do art.

Konkurs, analizy czasu, nagrody

Robert Karaś wywiad dla TV Polsat Sport + Wydarzenia Polsat

Wydarzenia TV Polsat 14 kwietnia 2015
http://www.polsatnews.pl/wideo-program/20180414-wydarzenia-1850_6709260/

zapowiedź 1 min 12 s i główny materiał 20 min 40 s


Telewizja Polsat Sport – 20 minutowy wywiad z Robertem

http://www.polsatsport.pl/wiadomosc/2018-04-12/robert-karas-wystartuje-w-ultra-triathlonie-jak-sobie-poradzi/


1% – KRS 0000174988
Fundacja Polskich Kawalerów Maltańskich w Warszawie „Pomoc Maltańska”

Ekstremalnie – tak po prostu.

Z 4 akcją wjeżdżamy na najwyższą orbitę sportów ekstremalnych, i gdy rozpoczynałem jej promowanie spotykałem się z różnymi reakcjami, także negatywnymi, że to niebezpieczne, a w ogóle po co? Szczerze mówiąc na szybko nie miałem dobrej odpowiedzi prócz tej, że – taki sport a przez niego łatwiej zwrócić uwagę na dobroczynny cel. Postanowiłem troszkę przepracować ten temat.

80 tysięcy lat temu współcześni ludzie skutecznie wyszli z Afryki i zadomowili się w zimnej Europie,  w XV wieku przepłynęli Atlantyk i odkryli nowe ziemie, krwawe operacje medyków w końcu doprowadziły do fenomenalnych osiągnięć w chirurgii. Z każdą z tych prób ludzkość ponosiła ofiary, i … robiliśmy krok do przodu. Czyli przekraczanie granic ogólnie ma sens, choć w momencie ich przekraczania, często sensu nie dostrzegamy. Widzimy raczej ból i cierpienie, a do działania pcha nas ciekawość oraz pasja.

Świetny wywiad Julii Lachowicz z Reinholdem Messnerem, bo szczery do bólu, pokazuje współczesne podejście do kwestii ekstremalnych wyczynów. [ fragment ]

„JL. Tak samo było ze zdobyciem Mount Everestu bez użycia tlenu? Nikogo pan nie pytał o zdanie?

RM. Gdy rozmawiałem z lekarzami i specjalistami, byli przeciwni. Silna choroba wysokościowa, krwotoki, uszkodzenia mózgu, nawet szaleństwo: nikt nie wiedział, czy ludzki organizm przeżyje na takiej wysokości, co się będzie z nim działo. Ani ja, ani mój partner Peter Habeler też nie wiedzieliśmy. Wchodzenie na Everest z tlenem nie było dla nas żadnym wyzwaniem.

JL. Ale po co tak ryzykować?

RM. Gdy w 1953 r. Edward Hillary i Tenzing Norgay jako pierwsi zdobywali Everest, robili to po to, żeby stanąć na szczycie. Ja natomiast chciałem lepiej poznać siebie i swoje granice. I im, i mnie się udało. Dwa lata później wróciłem na Everest, by zdobyć go samotnie. To był kolejny stopień mojej metafizycznej podróży w głąb siebie.”

Więcej:
http://www.national-geographic.pl/traveler/adventure/messner-kukuczka-byl-bez-szans

Surowo, szczerze do bólu.

Kiedy rozmawiałem z Robertem o jego początkach i drodze do rekordu świata, to otrzymałem podobnie lakoniczną odpowiedź.

RK – „Zacząłem od piłki ręcznej, potem było pływanie, którego nie do końca rozumiałem i przyszła przerwa, podczas której zobaczyłem obraz czołgających się na metę iron mana triathlonistów. Po pół roku treningu spróbowałem (2012) i zająłem 2 miejsce na pełnym dystansie [3,9 – 180 – 42]. Na mecie nie było tak źle, więc pomyślałem – trzeba w to iść. W 2014 zdobyłem Mistrzostwo Polski na tym dystansie, a dalej to już praca nad sobą”.

Sucho, bez bajkopisania. Ale chyba tak jest, że na szczycie wieje samotnością, więc co tu opowiadać. Messner nawet widoków nie podziwiał.

Gdy zadałem pytanie o to co sądzą znajomi, Robert odpowiedział

RK – „gdy rozmawiamy czuję, że ludzie nie rozumieją tych odległości, skali wysiłku. Nie wiedzą również, że ludzkie granice sięgają znacznie dalej – więc raczej trudno mi o tym opowiadać”.

Tomek T.

Jak pomóc

1% – KRS 0000174988
Fundacja Polskich Kawalerów Maltańskich w Warszawie „Pomoc Maltańska”