odkrywamy kolejne granice ludzkich możliwości – prof. Wojciech Ratkowski

Kiedy biegałem maratony, to wszystko powyżej 42 km było czymś niezrozumiałym. Uważałem, muszę się do tego przyznać, że ultramaratony (ultra biegi) są dla tych „słabszych”, którzy nie sprawdzili się na klasycznym, maratońskim dystansie. Nie uzyskali zadawalających ich rezultatów, więc próbują „zaistnieć” gdzie indziej. Dopiero po latach przyszło „zrozumienie”. Oni osiągnęli coś, na co mnie nie było stać. Oni  byli po prostu lepsi. W sporcie miarą wielkości człowieka może być wynik, jaki uzyskał. W życiu liczy się coś innego. Mogą to być nowe wyzwania, związana z ich realizacją tytaniczna praca, przekraczanie granic, zdawałoby się nie do przekroczenia. I ciągłe, nowe wyznaczanie celów i ich realizacja. A przynajmniej dążenie do ich realizacji. Bo jeśli chcesz coś osiągnąć, musisz ciężko trenować, niekiedy na granicy swoich możliwości. A tych tak naprawdę do końca nie znamy.  Np. 50 lat temu maraton był czymś niewyobrażalnym dla statystycznego obywatela (nie używam pojęcia „przeciętnego człowieka” bo nie jesteśmy przeciętni), zarezerwowanym tylko dla nielicznych. Obecnie setki tysięcy ludzi pokonują ten dystans.

Człowiek w tym okresie nie zmienił się. Ale zmieniło się myślenie o maratonie. Ci co go przebiegli, pokazywali tym, którzy chcieliby biegać, że można to zrobić, tylko trzeba spróbować (przygotować się i pobiec ).  Pokazali, że nasz organizm to wytrzyma.

Przemek Miarczyński (z lewej) – windsurfer – 4 krotny Olimpijczyk, podczas debiutu na 42km, w ramach 3 akcji Zakon Maltański Ekstremalnie, miał unikalne wsparcie. Wielcy maratonu – Wojtek Ratkowski ( w środku) i Jurek Skarżyński  (z prawej) pobiegli z PONTEM po 1/2 dystansu dyktując tempo. Foto- tuż przed metą maratonu Dębno 2017.

„Ultrasi” przesuwają granice ludzkich możliwości jeszcze dalej. Bez  ich wyczynów nie byłoby postępu w sporcie i w nauce. Dopiero zaczynamy się uczyć, jak naprawdę powinien funkcjonować nasz organizm. Jeżeli porównamy go do samochodu, który ma standardowo 4 biegi (bez wstecznego), to statystyczny „obywatel” jest aktywny fizycznie na poziomie 1 biegu.

Ci bardziej wysportowani to 2 bieg, 3-4 bieg przypisany jest dla zawodników trenujących kilka razy w tygodniu. Elita, a do niej zaliczam też tych, którzy daleko wychodzą poza przyjęte dla nas wyobrażenia o treningu, mają 5, 6 a nawet 7 bieg (jak w najlepszych i najdroższych autach). I tych biegów używają.

Czy my mamy więc pozostać na swoim 1 lub 2 biegu ? Ile wytrzyma silnik w samochodzie, którym jeździmy tylko na jedynce? Czy nasz organizm nie potrzebuje większej pracy?

Dlatego darzę „ultrasów” wielkim szacunkiem i podziwiam za wytrwałość i determinację w pokonywaniu barier, które z jednej strony sami sobie narzucają, ale z drugiej nie mają wcale pewności, czy uda się im je przekroczyć. A pomimo to nie rezygnują i wytyczają drogę nie tylko sobie, ale przede wszystkim nam, choć może nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę.

Wojtek Ratkowski

PS – Wojtek, zakochał się w Biegu Rzeźnika i też jest ultrasem. Wojtek pomagał przygotowywać się fizycznie Markowi Kamińskiemu do wypraw na bieguny; jest dobrym duchem programu Zakon Maltański Ekstremalnie.  

Twórcy akcji