Jutro HARDA + jak trenować do ultra – prof. Wojciech Ratkowski

LIVE tracking ! na stronie http://hardasuka.pl/ ma pojawić się link do śledzenia on-line zawodnika. 

Relacje z trasy HARDA Ultimate Triathlon Challenge: na naszym blogu i na FB https://www.facebook.com/zakonmaltanski.ekstremalnie/

Piątek 22.06, ok. 19:00 i po 21:20                                      Sobota 23.06, ok. 9:00, może po 13:00 (FB); po wyścigu .. możliwe, że ok. 22:45 

Z komunikatu Organizatora: Prognozy pogody pokazują, że może być dość zimno w piątek w nocy i w sobotę w ciągu dnia (w nocy na Kasprowym mogą być temperatury ujemne). Warunki mogą być dość trudne więc miejcie na uwadze, żeby być przygotowanymi z ciepłą odzieżą. Uważajcie też na stromych zbiegach, mogą wystąpić miejscowe oblodzenia po opadzie. 

Niska temp nie jest problemem, raczej deszcz i śnieg, ponieważ jest ślisko. Rower na zjazdach można rozpędzić do 60 a nawet 80km/h (zjazdy z Zubereca, Zębu, Bukowiny..) a w takich warunkach będzie to b. niebezpieczne. Zejście 'po śliskim' z Krzyżnego jest wyczynem, a na zmęczeniu ...hmm. Zaczynamy astronomiczne lato -:). Tomek

Trening Roberta (29 letni wyczynowy sportowiec) do 31-godz. wysiłku i mój (52 letni sportowy amator) do 30-godz. wyścigu muszą być „duże i kompletne ” i tyle wspólnego, dalej sporo różnić, a to dlatego, że w różnym tempie nasze organizmy regenerują się. Wówczas gdy my odpoczywamy nasze komórki odbudowują to co zostało zużyte  podczas treningu, najlepiej gdy nowa (odtwarzana) warstwa jest silniejsza. Zbyt mocny trening i brak koniecznej regeneracji,  może dać efekt odwrotny (obronny) – organizm obniża swój potencjał.

Poprosiłem Wojtka Ratkowskiego, by napisał ogólną radę, pokazał ogólne założenia dla pasjonatów sportów wytrzymałościowych i ultra. Dzięki Wojtku!

prof. Wojciech Ratkowski dziekan AWF Gdańsk. Mistrz Polski w maratonie 1984 r – 2:12:47

„Ciągle zastanawiam się, jak należy przygotowywać się do tak ekstremalnych wysiłków, jak Harda czy potrójny ironman. W „moim” maratonie było to stosunkowo „proste”. Wysiłek trwał nieco ponad 42 km, a na treningach nie biegało się więcej, niż 30 (może tylko w okresie przygotowawczym – w zimie „wycieczki” biegowe mogły być dłuższe, ale rzadko). Wynikało to z efektywności procesu treningowego i ograniczenia możliwości biologicznych.

Tomek – po badaniu wydolnościowym – bieg na podnoszącej się i przyspieszającej bieżni – do odmowy wysiłku, zwanego też  „odcięciem”.

Im dłużej trwa kariera zawodnicza, tym zawodnik posiada mniejsze możliwości fizyczne dla właściwego przygotowania się do większej liczby startów. Dlatego też zawodnicy o najwyższym poziomie sportowym w przygotowaniach do startów, w sposób najbardziej racjonalny, wykorzystują swoje doświadczenie i umiejętności. Liczba startów powinna być proporcjonalna do okresu kariery sportowej. Zawodnicy w każdym momencie swojej kariery sportowej szukają najskuteczniejszych rozwiązań treningowych. Wraz z coraz mniejszym zakresem środków treningowych, skutecznie oddziałujących na organizm, potrafią tak je dobierać i odpowiednio rozplanować w strukturze czasowej, że spełniają najbardziej efektywną rolę bodźca stymulu­jącego. Nabywane doświadczenie treningowe pozwala eliminować wszystkie nieskuteczne bodźce. W przypadku ultramaratonów praca powinna opierać się na obszarze pracy tlenowej. Obciążenia z zakresu pracy tlenowo-beztlenowej nie powinny stanowić znaczącego procentu objętości treningu.

pomiar wydolności, pracy serca, progów tlenowych i beztlenowych – warto wiedzieć

Ma to związek ze źródłami  pozyskiwania energii. W treningu do ultramaratonu korzysta się głównie (chociaż nie jedynie) z energii uzyskiwanej w przemianach tłuszczowych. Szacuje się, że ze spalania tkanki tłuszczowej w naszym organizmie uzyskamy energię do pokonania kilkunastu maratonów. Czy można więc trenować i nie gubić „masy”? Jak zachować przed startem wystarczający zapas tłuszczów i jak trenować, aby wykształcić na wyższym poziomie procesy pozyskiwania z tych właśnie tłuszczów – energii. Marek Kamiński przed wyruszeniem  na Bieguny, trenując przybierał na masie. Mógł ją wtedy spalać w czasie swojej „wędrówki”.

Metodyka kształtowania wytrzymałości polega na wielokrotnym doprowadzaniu organizmu do optymalnego poziomu zmęczenia. Skuteczność treningu zależy w tym przypadku nie tylko od wielkości zmęczenia, lecz także od charakteru wysiłku wywołującego to zmęczenie. Narastające w czasie treningu zmęczenie przejawia się w różnej efektywności pracy poszczególnych grup mięśniowych odpowiedzialnych za określoną strukturę ruchu. Ma to związek z wykorzystaniem źródeł energii dla pracy mięśni.

W treningu do wysiłków ekstremalnych najważniejsze jest samo nastawienie i wiara w sukces. To w głównej mierze w sferze mentalnej będzie rozgrywać się start. Wy (Tomek i Robert) obaj jesteście do tego przygotowani, i wierzycie, jak zresztą kibicujący Wam znajomi i przyjaciele, w końcowy sukces.” tekst Wojciech Ratkowski

 

KONKURS – http://www.wiecejnizironman.zakonmaltanski.pl/konkurs/

wszystko odebrane

Do Zakopanego przyjaciele wysłali mnie na rekonesans i trening. Zapewnili wygody, wymodlili nawet pogodę.  „Dopiero takie warunki kształtują charakter” – napisała na pożegnanie Ewa.

Tatry Zachodnie

Deszcz, zimno, mgła, śnieg i silny wiatr na graniach  – dlaczego nie mogło być słonecznie, fajnie, widokowo? Dlaczego moje wakacje śmierdzą przemoczonym ubraniem, woda leje się po plecach, mam zamrożone ręce, dlaczego wiatr musi tak duć, że nie słyszę co mówi do mnie mój syn?

Pierwsze – odebranie komfortu. W takich warunkach, milkniesz, skupiasz się na otoczeniu, wsłuchujesz w siebie i swoje myśli. Dopiero w strefie dyskomfortu zmysły, na co dzień wyłączone przez smartfony, nawigacje, zniekształcone szkodliwą dietą, hałasem … zaczynają pracować pełną parą. Są o wiele doskonalsze niż najdroższe gadżety cywilizacji.

Tatry w rejonie Czerwonych Wierchów – Brytol pomylił drogę, jeszcze 3 kroki w prawo i … pa pa

Nigdy bym w to nie to nie uwierzył, że w Tatrach będę po prostu sam, że w piątek, przez 4 godziny, w rejonie Czerwonych Wierchów spotkam zaledwie  dwie osoby, że w inny dzień, w drodze na Przełęcz Krzyżne z Jankiem, moim synem , który przyjechał na jeden wypad, a który ma być suportem w części biegowej, nie spotkamy nikogo, a później, droga przez Świstówkę do Morskiego Oka też będzie pusta.

Janek na Przełęczy Krzyżne

Na szlakach poruszam się dość szybko, ale nie przechodzę do biegu, bo pod górę jest dla mnie za stromo, w dół też i do tego ślisko. Może w rejonie Czerwonych Wierchów mógłbym biec, ale odpuszczam, za to robię sporo fotografii, ciągle takich samych – mgła.

mgła – Czerwone Wierchy

Wychodzi mi, że pokonuje szlaki w czasie mniej więcej o połowę krótszym niż oznaczenia turystyczne, ponowne przeliczenia pokazują, że jest to … za   w o l n o, jak na HARDĄ.

Tatry Zachodnie

Drugie – odebranie pewność siebie. Wieczorem przeliczałem fragmenty całej trasy od Chochołowskiej do Morskiego Oka (55km + 5000m przewyższeń) i nadal brakuje mi czasu na odpoczynki, jedzenie …, chyba, że, jakimś cudem, na pływaniu wstąpi we mnie Phelps a na rowerze przeistoczę się w Rafała Majkę.

Cztery intensywne dni, wypełnione 8-9 godzinnym przemierzaniem odludnych szlaków, to podróż do czasów dzieciństwa, kiedy Tata uczył nas gór, do czasów maturalnych, kiedy z przyjaciółmi z liceum robiliśmy wypady – cholera, było to już 34 lata temu! Nadal wypełnione śniegiem żleby w 5 Stawach Polskich, przypominały jak wielkanocnym czasem, zdobywaliśmy je na nartach, z najlepszym towarzystwem mojej młodości.

Tatry 5 Stawów Polskich – Zadni Staw

Trzecie – odebranie poczucia, że jestem młodszy. Te wszystkie wspomnienia, a zwłaszcza gdy patrzyłem na Janka – automatycznie przeliczały upływ czasu. Na Zawracie -:) zaszalałem! Szlak letni był pod śniegiem, wracać tą samą drogą przez Świnicę, jakoś nie korciło, ruszyłem do żlebu na śnieg. W butach biegowych, krótkiej skarpecie i szortach ¾  upadek gwarantuje co najmniej depilację, jeśli mocniej depnę noga się zapadnie i dupa, kłopot … Chwila wohania  – zmrożony firn trzymał dobrze, nie zapadałem się, kilka wdechów i jazda! Tak szybko i bez nart nigdy nie pokonałem żlebu Zawrat. Na dole byłem w mniej niż 5 minut, zaliczając dwa lekkie upadki. Udało mi się wykonać śmig (serię skrętów) przypominającą jazdę na nartach, była prędkość, adrenalina – znowu miałem 20 lat! Trzy godziny później, na Krupówkach, w barze o wdzięcznej nazwie „Czas na pianę”, jednym zamówieniem skalibrowałem maszynę do podróży w czasie.

Tatry – Przełęcz Zawrat – decyzja i zjazd na butach

A niżej film z innej zabawy na śniegu – w drodze na przeł. Krzyżne 🙂

W przerwie treningów górskich pojechaliśmy z Jerzym Donimirskim, moim Tatą i Jankiem zobaczyć trasę rowerową. Nie ma o czym mówić, dla nie-rowerzysty i na pewno nie-kolarza, to cholernie daleko  i stromo (225km i 3000m przewyższeń). Siedmiokilometrowy podjazd pod Zuberec, pod koniec trasy to czysta perwersja i łamacz ego. Słowacy powinni wykuć tam tunel -:), a nie zmuszać przyzwoitych ludzi do wysiłku – bez komentarza. Byłem również nad Jeziorem Orawskim, gdzie wszystko się zacznie w piątek, 22 czerwca o 16:00.

Tata, ja, Janek – podczas objazdu

 Czwarte – odebranie dobrego nastroju. Słabszy wzrok nie pozwala czytać mapy bez okularów, więc jej ze sobą nie zabierałem, ale dość dobrze wypatrzyłem na drugim końcu tego jeziora miasteczko, z którego zaczniemy HARDĄ – nigdy w życiu tak daleko nie płynąłem (4,5km – a po korekcie regulaminu 5 km)!  Może chociaż nie będzie wiatru w twarz.

Jezioro Orawskie

Z każdym dniem ubywało mocy, początek kolejnego dnia stawał się wyzwaniem, skorzystanie z WC porównywalne było z końcówką biegu zjazdowego w Kitzbühel. Ten objazd otworzył furtkę, za którą zobaczyłem … obawę. HARDA będzie dla mnie ogromną przeprawą, z nieznanym zakończeniem.

Rekonesans zakończyłem oczywiście w deszczu. Łaskawa pogoda opustoszyła Tatry i pozwoliła usłyszeć własne myśli, przemierzone kilometry – odrzucić butne marzenia, zracjonalizować możliwości. Stan ciała po auto-demolce przypomniał jak mogą czuć się nasi seniorzy, niepełnosprawne dzieciaki – podopieczni obu fundacji, … i to codziennie!

Tym razem z moim startem nie wiąże się honorowy zakład, obstawiać w konkursie można wynik Roberta, a mój udział jest potwierdzeniem, że nie wyręczam się Wielkim Sportowcem. Gdziekolwiek na trasie zakończę mój bój, to ze świadomością, że dałem z siebie wszystko i nadzieją, że skoro dobrnąłeś Czytelniku do tego momentu lektury, to znaczy, że było warto – … pisać -:). Może też dasz radę i zahaczysz o zakładkę JAK POMÓC http://www.wiecejnizironman.zakonmaltanski.pl/jak-pomoc/

Tatry Wysokie, za Świstową Czubą – między 5 Stawami i Morskim Okiem

Góry, niespodziewanie pożegnały mnie piękną tęczą. Złakniona nadziei  psychika, od razu zaczęła układać pozytywne scenariusze, ale wiatr szybko przysłał chmury i deszcz.

Te kilka dni w Tatrach odarły mnie ze złudzeń i wcześniejszych, ambitnych kalkulacji. Wracam do siebie po tych niezwykłych wakacjach, wczytuję się w motto programu Zakon Maltański Ekstremalnie – z zasady powinno pomóc, ale … nie działa, muszę odpocząć. Dostaję potwierdzenie, że będę najstarszym uczestnikiem Ultimate Triathlon Challenge – Harda, czyli SENIOREM.

Szukając nowych informacji i motywacyjnego kopa, wchodzę na stronę organizatora:

Myślisz więc, że jesteś z żelaza, bo udało Ci się ukończyć kiedyś jakiegoś Ajronmena czy InnegoMena?

Nie jesteś! Sprawdź się z HardąSuką, która udowodni Ci czym jest PRAWDZIWA STAL. HardaSuka to najtrudniejsze wyzwanie, jakie sobie możesz wyobrazić. 4.5 kilometra pływania w lodowatych wodach Zalewu Orawskiego, 225 kilometrów rowerem dookoła Tatr, a na koniec 55 kilometrowy ultra bieg przez całe Polskie Tatry. Całość to ponad 8 tysięcy metrów przewyższenia.

Myślisz, że dasz radę? Prześpij się i przemyśl to dobrze, bo kiedy będziesz płakać z zimna i bólu na ostrej tatrzańskiej grani nie będzie komu Cię przytulić i pocieszyć. Będziesz tylko Ty, Twoje cierpienie i Twój strach.

Zostałaś ostrzeżona. Zostałeś ostrzeżony.

Ośmielisz się?

Do zobaczenia w PIEKLE! :)


Kop jest. -:)  Tomek cdn.

PS – nie wiem czy wyświetlają się komentarze, ale Wojtek Ratkowski tak skomentował ten wpis: „Trudno udzielać rad przed takim wyzwaniem. Dla niejednego wejście na Halę Gąsienicową jest szczytem osiągnięć wypraw w Tatry. Tomek! Roger Federer po swoim ostatnim triumfie powiedział, że wiek to tylko liczba. Pamiętaj o tym. Na starcie poczuj się tak, jak na Zawracie.
Wojtek.

 

 

odkrywamy kolejne granice ludzkich możliwości – prof. Wojciech Ratkowski

Kiedy biegałem maratony, to wszystko powyżej 42 km było czymś niezrozumiałym. Uważałem, muszę się do tego przyznać, że ultramaratony (ultra biegi) są dla tych „słabszych”, którzy nie sprawdzili się na klasycznym, maratońskim dystansie. Nie uzyskali zadawalających ich rezultatów, więc próbują „zaistnieć” gdzie indziej. Dopiero po latach przyszło „zrozumienie”. Oni osiągnęli coś, na co mnie nie było stać. Oni  byli po prostu lepsi. W sporcie miarą wielkości człowieka może być wynik, jaki uzyskał. W życiu liczy się coś innego. Mogą to być nowe wyzwania, związana z ich realizacją tytaniczna praca, przekraczanie granic, zdawałoby się nie do przekroczenia. I ciągłe, nowe wyznaczanie celów i ich realizacja. A przynajmniej dążenie do ich realizacji. Bo jeśli chcesz coś osiągnąć, musisz ciężko trenować, niekiedy na granicy swoich możliwości. A tych tak naprawdę do końca nie znamy.  Np. 50 lat temu maraton był czymś niewyobrażalnym dla statystycznego obywatela (nie używam pojęcia „przeciętnego człowieka” bo nie jesteśmy przeciętni), zarezerwowanym tylko dla nielicznych. Obecnie setki tysięcy ludzi pokonują ten dystans.

Człowiek w tym okresie nie zmienił się. Ale zmieniło się myślenie o maratonie. Ci co go przebiegli, pokazywali tym, którzy chcieliby biegać, że można to zrobić, tylko trzeba spróbować (przygotować się i pobiec ).  Pokazali, że nasz organizm to wytrzyma.

Przemek Miarczyński (z lewej) – windsurfer – 4 krotny Olimpijczyk, podczas debiutu na 42km, w ramach 3 akcji Zakon Maltański Ekstremalnie, miał unikalne wsparcie. Wielcy maratonu – Wojtek Ratkowski ( w środku) i Jurek Skarżyński  (z prawej) pobiegli z PONTEM po 1/2 dystansu dyktując tempo. Foto- tuż przed metą maratonu Dębno 2017.

„Ultrasi” przesuwają granice ludzkich możliwości jeszcze dalej. Bez  ich wyczynów nie byłoby postępu w sporcie i w nauce. Dopiero zaczynamy się uczyć, jak naprawdę powinien funkcjonować nasz organizm. Jeżeli porównamy go do samochodu, który ma standardowo 4 biegi (bez wstecznego), to statystyczny „obywatel” jest aktywny fizycznie na poziomie 1 biegu.

Ci bardziej wysportowani to 2 bieg, 3-4 bieg przypisany jest dla zawodników trenujących kilka razy w tygodniu. Elita, a do niej zaliczam też tych, którzy daleko wychodzą poza przyjęte dla nas wyobrażenia o treningu, mają 5, 6 a nawet 7 bieg (jak w najlepszych i najdroższych autach). I tych biegów używają.

Czy my mamy więc pozostać na swoim 1 lub 2 biegu ? Ile wytrzyma silnik w samochodzie, którym jeździmy tylko na jedynce? Czy nasz organizm nie potrzebuje większej pracy?

Dlatego darzę „ultrasów” wielkim szacunkiem i podziwiam za wytrwałość i determinację w pokonywaniu barier, które z jednej strony sami sobie narzucają, ale z drugiej nie mają wcale pewności, czy uda się im je przekroczyć. A pomimo to nie rezygnują i wytyczają drogę nie tylko sobie, ale przede wszystkim nam, choć może nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę.

Wojtek Ratkowski

PS – Wojtek, zakochał się w Biegu Rzeźnika i też jest ultrasem. Wojtek pomagał przygotowywać się fizycznie Markowi Kamińskiemu do wypraw na bieguny; jest dobrym duchem programu Zakon Maltański Ekstremalnie.  

Twórcy akcji

Maraton poniżej 2 godzin?


Idę na trening biegowy z Wojtkiem Ratkowskim i chcę się dopytać o te 3 maratony Roberta na końcu triathlonu, bo któż lepiej ma wiedzieć niż Mistrz Polski w maratonie. Pomijając oczywistości jak to, że zawodnik musi być przygotowany, zagadnienie jest ciekawe z punktu widzenia fizjologii. Otóż węglowodanów (glikogen w mięśniach) starcza na ok. 1,5 -2 godzin biegu maratońskiego – (~ 2000 kcal), potem, bez dodatkowego jedzenia ciężko, przychodzi „ściana”, czyli osławiony kryzys. Robert po pływaniu (11,4km) i rowerze (540km), nie będzie miał glikogenu w mięśniach. A tłuszcz? Przecież można wolniej się poruszać i „jechać na tłuszczu”. Tylko, że już teraz, przy ogromnym treningu, Robert nie ma rezerw tłuszczowych. Na wykładnię Wojtka musimy poczekać …

A to co najciekawsze w maratonie odbędzie się już w (najbliższą) niedzielę, 22 kwietnia, w Londynie. To najbardziej prestiżowy bieg, z rewelacyjną obsadą. Na starcie pojawią się, m.in.: pochodzący z Somalii, Brytyjczyk – Mo Farah, który dominował przez wiele lat na arenach lekkoatletycznych na dystansach 5m i 10km. To Ronaldo świata biegowego, choć jego życiówka w maratonie – 2:14 – nie stawia go w roli faworyta. Tyle, że Mo Farah potrafi planować … swoją karierę.
Niezwykle interesujący będzie występ Kenijczyka Eliud Kipchoge. Otóż ten Pan wziął udział w eksperymencie – ‘breaking 2’- organizowanym przez Nike.

breaking 2 model – źródło NIKE

Przez 3 lata wybrani zawodnicy szykowali się do specjalnego biegu maratońskiego, którego celem było złamanie 2 godzin. Uważa się, że bieg w tempie 2min 50s / km na tym dystansie jest mało realny. Człowiek w sile wieku, aktywny na poziomie rekreacyjnym, nie utrzyma takiej prędkości (21km/h) przez 50 metrów! Wracając do finału ‘breaking 2’ – 6 maja 2017, tor wyścigowy F1 – Monza pod Mediolanem, godzina 5:45, jeszcze ciemno, chłodno, bez publiczności, ekipa, sędziowie, sponsorzy i trzech śmiałków.

źródło: NIKE

Eliud Kipchoge (ur. 1984 – KEN) – 2:03:05

Lelisa Desisa (ur. 1990 – ETIO) 2:04:45  [ustanowiony podczas debiutu]

Zersany Tadese (ur. 1982 – ERYT) 2:10:41 [ Rekord Świata w półmaratonie  58:23 ]

Tor Monza – F1 – Początek testu „breaking 2”   – 3 zawodników + pacemakerzy źródło: letsrun.com

Wybrani pacemakerzy, zmieniający się płynnie co kilka kilometrów, precyzyjnie pilnują tempa, podają płyny, motywują. Dwóch zawodników ocenia, że nie utrzyma dalej intensywności biegu, rezygnują. Ostatecznie do mety zmierza tylko Kipchoge.

pacemakerzy prowadzą Eliud Kipchoge źródło: Spectator Life

Czas 2:00:25 – zabrakło 25 sekund. Ten wynik nie będzie formalnie uznany za rekord w maratonie, gdyż zasadą jest, że maraton to bieg uliczny. [Na końcu załączam link do świetnego reportażu National Geographic.]

Jestem przekonany, że w Londynie miliony będą patrzyły na Eliuda, którego najlepszy wynik sprzed 2 lat z Londynu wynosi 2:03:05. Na starcie pojawi się wielu wybitnych zawodników z czasami poniżej 2:05, oraz kobiet z rekordami poniżej 2:20. Warto obserwować, bo to „Himalaje” imprez biegowych, a wynik  2:02:57, uznawany za aktualny rekord, czeka.

Kiedy pytałem Roberta o jego najlepszy wynik w maratonie, to nie pamiętał dokładnego czasu, gdyż nie biega na tym dystansie w sposób indywidualny (poniżej 2godz. 50 min.) Jednak, po pewnych obliczeniach oszacował, że fizycznie jest przygotowany na bieg poniżej 2 godz. 30 min.

Jak wspominałem w lutowym wpisie, aby pobiec renomowany maraton trzeba mieć szczęście w losowaniu. W Londynie zapisy trwały 5 dni i zebrały 380 tys. chętnych a miejsc raptem jest 40 tysięcy. Ze względu na pojemność arterii miejskich, za graniczną ilość uznaje się 50 tysięcy uczestników. A jak radzą sobie inne miasta?
2016 / 2015 r. –
Copenhagen Marathon  8 371
Stockholm Marathon 9 500
Madryt Marathon 10 000
Brighton Marathon 11 000
Athens Marathon 11 800 [18 000 [15 r.]
Marathon Hamburg 12 000
10. Maraton w Amsterdamie 12 359 (15 r.)
9. Marathon Rotterdam 12 814 (16 r.)
8. Dublin Marathon 12 938 (15 r.) na starcie 20 000 (17 r.)
7. Frankfurt Marathon 13 662 (15 r.) na starcie 27 000 (17 r.)
6. Maratona di Roma 13 881 (16 r.) na starcie 15 000 (17 r.)
5. Maraton Valencia 14 088 (15 r.)
4. Marató Barcelona 16 506 (16 r.)
3. Berlin Marathon 36 000 (16 r.) 39 150 (17 r.)
2. Virgin London Marathon 39 200 (16 r.) 39 500 (17 r.)
1. Marathon de Paris 41 801 (16 r.) 43 754 (17 r.)

W Polsce w 2013 w jesiennym PZU Warsaw pobiegło 8506 osób, w 2015 wiosenny Orlen Warsaw odebrał tytuł największej imprezy z wynikiem 7351 uczestników, a w zeszłym roku (2017) liczba ta spadła do 6592. Bieganie zanika? Nie, rozwija się. W 2016 r. w Polsce ok. 46 tys. osób przebiegło maraton w 106 zarejestrowano biegach maratońskich, z czego 38 miało ponad 100 uczestników, natomiast kilka biegów zostało odwołanych, ze względu na brak frekwencji. To pokazuje, że rynek niesiony popularnością zaczął tworzyć mikro imprezy, które nie wytrzymują próby i znikają. Statystyki biegaczy mierzone są w różny sposób – ilością biegów ulicznych na 5-10 km, półmaratonów … wielkością sprzedaży butów w specjalistycznych  sklepach, i ta krzywa rośnie. Ponoć, w Polsce mamy 2-3 mln biegaczy. Kwestią czasu jest, by część z tych osób pojawiła się na królewskim dystansie.

Tomek Tarnowski

‘Breaking 2’ – National Geographic https://www.youtube.com/watch?v=V2ZLG-Fij_4


wyniki London Marathon 2018

Piękna pogoda i wysoka temperatura zadecydowały i rekord nie został pobity, choć trzech znakomitych zawodników długo biegło w tempie, które pozwoliłoby poprawić czas Dennisa Kimett (2:02:57). Eliud Kipchoge uzyskał 2:04:27, Etipczyk Tola Shura Kitata 2:05:00, a gwiazda stadionów LA – Mo Farah pobił o 45 sek. rekord Wlk. Brytanii (po 33 latach) uzyskując 2:06:32.

Najlepsza wśród pań Kenijka Vivian Cheruiyot (2:18:31), druga, również Kenijka Brigid Kosgei (2:20:13), trzecia Etiopka Tadelech Bekele (2:21:30).

TOKIO Marathon – Prof. Jan Chmura

Zdobył Koronę Ziemi Maratonów a to oznacza, że przebiegł 42 KM na każdym kontynencie. Profesor Jan Chmura, fizjolog na Wrocławskim AWF zaczął biegać po 60 roku życia, by w wieku 66 lat uzyskać rekord życiowy 3 godziny 22 minuty! Nic za darmo, rok przed 70-tką, a On nadal wykonuje obciążenia treningowe sięgające nawet 100km / tygodniowo. Wszystko po to, by  przygotować się do długo oczekiwanego Maratonu w Tokio, na który próbował dostać się przez 3 kolejne lata. W końcu los się uśmiechnął   – 25 lutego 2018, po krótkiej aklimatyzacji Profesor staje na starcie jednego z największych biegów Świata.

Wspólnie z Profesorem Ratkowskim, byłym profesjonalnym maratończykiem, Mistrzem Polski z 1984 (2:12!) Jan Chmura jest ekspertem w naszej akcji. Obaj pomogą opowiedzieć o wysiłku, który czeka Roberta Karasia w triathlonowym wyścigu na 678km. Zadam również pytanie czy, po 50-tce, lepiej usiąść „pod gruszą” czy jednak można docisnąć maratonik, a co z HARDĄ? O wyniku Profesora z Tokio oczywiście poinformuje na blogu, w tym wpisie, oraz fejsie – zaglądajcie.

Prof Jan Chmura – maraton na Antarktydzie, źródło: http://azs.awf.wroc.pl/pl/

Biegi długie zaczynają być modne również w Polsce, wiedzą o tym Ci, którzy stają na starcie maratonów z liczbą 6-7 tysięcy uczestników i setki tysięcy wkurzonych mieszkańców, którym zablokowano kawałek miasta. Dlaczego zatem każda z dużych metropolii dąży do tego, żeby zorganizować taką imprezę? Bo to wielka promocja i ogromne pieniądze. Na maraton docierają biegacze z osobami towarzyszącymi, hotelik, posiłek, gdy nie zrobią życiówki nie demolują miasta, generalnie świętują w restauracyjce, przy lekkim posiłku i cienkim winku, … korzystają też z toalety – różnica jest! Do tego, biegowy biznes kręci się wiosną i jesienią, kiedy jest chłodniej.  Gadżety też są i to całkiem poważne, koszulki, worki, bidony to standard – a serie limitowanych butów biegowych wyglądają całkiem zachęcająco.

Asics-seria-limitowana-Tokyo – źródło Asics

Powiesz, że kilka tysięcy biegaczy to nic, a piłka  ściąga na stadion narodowy 55 tysięcy. Tak, u nas bieganie dopiero rośnie, ale zobacz dane z Tokio i Londynu. Profesor Chmura nie mógł się dostać przez 3 lata ponieważ chętnych jest ok. 300 tys., a miejsc „tylko” 35 tys., W Londynie zapisy trwały 5 dni i zebrały 380 tys. chętnych – pewnie w kolejnych latach ograniczą czas zgłoszenia. Okazuje się, że ze względu na pojemność arterii miejskich, graniczną ilością jest 50 tys. osób. Zawodnicy przed biegiem ustawieni są w długiej kolumnie i podzieleni na strefy czasowe, od najszybszych (elita) do najwolniejszych, a ci ostatni przecinają linię startu ponad 1,5 godziny po strzale startera – tyle trzeba czekać. Oczywiście każdy ma swój indywidualny pomiar czasu.

Profesorze – powodzenia!  Tomek

(foto nagłówkowe: tokyomarathon2016-źródło-www.japanbullet.com_.sport)


rezultaty - wpis z 2018-02-25

35 500 zawodników wystartowało o 9:00 rano. Pogoda w Tokio była dobra jak na maraton zimowy. Temperatura wahała się od 3 do 7 st C.

Yuta SHITARA ustanowił nowy rekord Japonii – 2:06:11, co jest o ponad minutę lepszym rezultatem od rekordu Polski Henryka Szosta, ustanowionego również w Japonii w 2012 (2:07:39 ). Zwycięzcą został Kenijczyk Dickson CHUMBA z czasem 2:05:30, wśród kobiet najszybciej pobiegła Etiopka Birhane DIBABA – 2:19:51.

Doszliśmy do nieoficjalnych wyników Profesora Jana Chmury, który osiągnął czas poniżej 4 godzin – 3:56:48. ! Czyli tempo 5’36” / km; prędkość  10,69 km/h. Pierwsze 10 km w ok. 53’51” min.

http://p.marathon.tokyo/numberfile/82557.html

Gratulujemy !